Dzisiaj walle moich branżowych znajomych na Facebooku zostały zalane niebieskimi tortami z żółto-czerwono-granatowym logo. To Lidl świętował swoje drugą rocznicę obecności w social media i z tej okazji postanowił uraczyć słodkościami 🙂 Ale nie o słodkości bynajmniej w tej przesyłce chodziło…
Materiały, które przyszły razem z przesyłką, miały na celu zaprezentowanie rozmachu, jaki w ciągu tych dwóch ostatnich lat zyskały działania firmy na Facebooku. Tym bardziej mnie zainteresowały, bo chociaż sama nie jestem klientką Lidla (nie mam sklepu w okolicy), ostatnio zetknęłam się z pozytywnymi opiniami na temat komunikacji marki ze strony branżowych znajomych. Dlatego postanowiłam Wam zaprezentować to podsumowanie.
Oto najważniejsze fakty na temat Lidla na Facebooku:
- duży zasięg działań: 800 tys. fanów, 100 tys. komentarzy, 0,5 mln aktywności (komentarzy, postów, like’ów, udostępnień) – tyle główne statystyki fanpage Lidl Polska;
- według danych Sotrender fanpage Lidla jest nie tylko największy w kategorii centrów handlowych i supermarketów, ale też skupiający najbardziej zaangażowaną społeczność;
- obecność w pierwszej piątce Rankingu Socialbakers w kategorii Socially Devoted, która to kategoria oznacza najlepsze firmy na Facebooku w zakresie obsługi klienta w mediach społecznościowych (Social Customer Care);
- spójna komunikacja marki we wszystkich kanałach, dzięki platformie „Kuchnia Lidla” i konsekwentnym organizowaniu wokół niej komunikacji – kucharze, będący twarzami firmy (Karol Okrasa, Pascal Brodnicki) nie tylko występują w reklamach telewizyjnych, ale również są autorami książki czy są dla fanów dostępni przez czata;
- działania Lidla na Facebooku mają również charakter crowdsourcingowy (co powoduje tak duże zaangażowanie społeczności) – fani mają możliwość wybierania promocji na ulubione produkty, głosowania na kolejne tygodnie tematyczne czy decydowania, które sklepy mają być otwarte w ramach akcji Wielka Noc Okazji dla Facebookowiczów. Jak przyznają przedstawiciele marki, dzięki społeczności na Facebooku udało im się uzyskać potężne narzędzie do śledzenia zmieniających się preferencji konsumentów, ich opinii i potrzeb;
- warto wspomnieć, że Lidl jest obecny nie tylko na Facebooku – wykorzystuje także serwisy YouTube i Pinterest oraz organizuje akcje edukacyjne z blogerami i vlogerami („Winnica Lidla”, „Ryneczek Lidla”).
Źródło infografiki: materiały prasowe.
Tradycyjnie, ciekawa jestem tego, na ile zasięg w mediach społecznościowych przełożył się na dalsze przywiązanie klienta do marki, częstotliwość robienia zakupów, itd. Dane zasięgowe i dane dotyczące zaangażowania pokazują, że to, co się udało, to budowa społeczności wokół marki. Ciekawa jestem, na ile ma to przełożenie dalej – ile osób z tej społeczności bardziej czuje się związanych z marką i chętniej robi zakupy w Lidlu, a do tego jest wobec marki lojalna.
Co jeszcze zwróciło moją uwagę, to sama forma mailingu. Wprawdzie wysyłanie słodkości jest już dość często praktykowane, ale tutaj warto zwrócić uwagę na dodatkowe „haczyki”:
- przedstawiciele VML kontaktowali się ze mną osobiście, aby ustalić adres, a potem najdogodniejszą godzinę odbioru przesyłki, co spowodowało, że poczułam się doceniona. Ponieważ przesyłka zawierała produkt spożywczy, wręczenie do rąk własnych chroniło też przed różnymi nieprzewidzianymi wydarzeniami typu przejęcie przez wrogie (i głodne) siły;
- do przesyłki dołączony był plakat z atrakcyjną wizualnie infografiką – co spowodowało, że zaczęłam szukać jej elektronicznej wersji na pendrive po to, aby móc się dalej nią podzielić. Gdyby nie plakat, nie wiem, czy zajrzałabym na pendrive w poszukiwaniu samej tylko informacji prasowej;
- oczywiście personalizowany list, co już jest wręcz standardem w relacjach z blogerami, do tego wydrukowany na ładnym papierze;
- całość była po prostu miła dla oka – spójny wygląd i kolorystyka wszystkich materiałów, dobra jakość papieru, elegancka drewniana skrzyneczka z przybraniem.
Dlatego spodziewam się, że przedstawiciele Lidla i VML, wkrótce będą mogli pochwalić się również danymi dotyczącymi zasięgu akcji podsumowującej. Załączam zdjęcie, abyście mogli przekonać się naocznie, jak wyglądał mailing.
Wzjedzeniu tortu faktycznie pomogli mi koledzy i koleżanki z firmy – ale już po tym, jak go obfotografowałam 😉



