4 lata blogowania

Długo zbierałam się do tego wpisu. W międzyczasie wróciła książka z wydawnictwa i trzeba ją było jeszcze raz przeczytać i poprawić. Do tego wir bieżących wydarzeń – praca zawodowa, moje wystąpienie na Akademii Social Media

Doświadczenie. Zanim zaczęłam blogować branżowo, blogowałam prywatnie, więc sama formuła pisania bloga nie była mi już obca. Zawodowo marzyłam raczej o prowadzeniu serwisu poświęconego badaniom w public relations. Ale gdy dowiedziałam się o projekcie blogowym Fundacji InternetPR.pl, pomyślałam, że w sumie czemu nie blog na ten temat i zaczęłam pisać „Teorię PR” (która, notabene, ciągle jeszcze istnieje, chociaż projekt fundacyjny nie wypalił). Potem doszłam do wniosku, że może jednak warto by zacząć pisać samodzielnie, na własne konto, pod własnym nazwiskiem. I tak się zaczęło.

© Gunnar Assmy – Fotolia.com

Blog. Motyw założenia bloga był czysto egoistyczny. Chciałam pisać po to, by łatwiej zapamiętywać co ciekawsze informacje, a następnie móc je wykorzystać w moim doktoracie, który równolegle powstawał. Wiedziałam, że temat badań w PR jest stosunkowo nowy i trudny dla specjalistów PR, a także, że trudno będzie się z nim przebić do blogowego mainstreamu. Więc nie miałam dużych oczekiwań. Moja własna osobowość (jestem typem INTJ) też nie czyni ze mnie materiału na blogową gwiazdę, a bliżej mi do Znaku Drogowego lub Fryzjera według typologii blogerów Jeremy’ego Wrighta.

Czytelnicy. Jednak statystyki ruchu na blogu oraz dane z Feedburnera bardzo dobrze pokazywały, że stopniowo zaczęliście na niego zaglądać. W tej chwili 204 osoby pobierają feeda, ostatni miesiąc to 1306 unikalnych użytkowników. Kiedy dodaję notki częściej, ta liczba oczywiście wzrasta, z kolei wakacje to czas zmniejszonego ruchu. Cieszę się z każdego komentarza, który dodajecie. Marzy mi się po cichu, że badania w PR będą kiedyś tematem tak samo dyskutowanym, jak w Stanach, gdzie blogerów piszących piszący o badaniach w PR jest więcej i tworzą oni żywą, rozgadaną społeczność. To, że blog jest przydatny, pokazuje też korespondencja, którą dostaję – otrzymuję od Was i zapytania dotyczące polecanych lektur do prac uczelnianych, i prośby o radę w sprawie mierzenia efektów działań PR czy też współpracy z agencją PR. Czy spotkania z Wami podczas wydarzeń branżowych, kiedy podchodzicie do mnie, mówicie, że jesteście czytelnikami i że sporo informacji stąd jest dla Was przydatnych. Co wszystko bardzo mnie cieszy – dziękuję, że jesteście, że zaglądacie, że komentujecie i że się kontaktujecie 🙂

Ważniejsze fakty z historii bloga. 5 lutego 2008 r. opublikowałam tutaj pierwszy wpis, o modelu pomiaru efektów działań PR Dona Bartholomewa. Do dzisiaj napisałam łącznie 274 notki, jak podpowiada mi panel WordPressa. Pięć najczęściej oglądanych notek dotyczyło: historii poparzonego psa Kuby (tutaj pozwoliłam sobie na małą prywatę, temat nie wiązał się z tematem wiodącym bloga), konkursu z książką o marketingu wirusowym, ekwiwalentu reklamowego w internecie, media relations Przeznaczeni.pl i mojej obrony doktorskiej (znowu prywata). Tagi, które najczęściej wykorzystuję, to „social media” (75 tematów), „badania w public relations” (54 tematy) i „pomiar efektów działań PR” (47 tematów). W sierpniu 2010 blog przeszedł lifting szablonu i rozbudowę, a w lipcu 2011 migrację hostingu, która niestety do zbyt udanych nie należała. Zapewne zauważyliście, że wczytywanie się bloga jest wolniejsze i różne zabiegi, które miały je przyspieszyć, niespecjalnie pomogły. Planuję kolejną zmianę dostawcy, kiedy skończy się umowa z dotychczasowym.

Budowanie własnej marki. Blog to dobre narzędzie tworzenia własnej marki. Blog we własnej domenie może i jest trudno promowalny (posiadanie bloga na platformie powoduje, że mamy większy ruch z tej platformy jako bonus na początek), ale daje najwięcej możliwości decydowania o jego wyglądzie czy zawartości. Warto się owszem, wspomagać różnymi narzędziami w social media (ja osobiście korzystam z tych, które widzicie w prawym górnym rogu, a dodatkowo na fanpage dzielę się na bieżąco ciekawymi informacjami z branży z krótkim komentarzem), ale blog jako centrum tych wszystkich aktywności wydaje mi się najbardziej na miejscu. I sprawdza się – dzięki niemu dostaję również sporo zaproszeń na konferencje czy zdarzają się prośby o prowadzenie szkoleń. Tym z  Was, którzy myślą o karierze eksperckiej w branży, mogę z czystym sumieniem polecić to narzędzie.

Przyszłość. Na razie czeka mnie praca nad kolejną książką (i ogólnie dość pracowity rok), jednak z blogowania nie zamierzam rezygnować. Za bardzo to lubię 🙂


Partnerzy