Fanpage Trender – narzędzie dla prowadzących marketing na Facebooku

Urlop się skończył, pourlopowe zaległości są mniej więcej nadrobione, więc czas wrócić do pisania bloga i obiecanych dalszych testów narzędzi.

Tym razem wzięłam pod lupę Fanpage Trendera – „narzędzie codziennej pracy dla „wszystkich prowadzących marketing na Facebooku”, jak głosi informacja ze strony www. Wcześniej pisałam o nim, umieszczając wywiad z twórcami systemu – Dominikiem Batorskim i Jankiem Zającem. Było to jeszcze podczas działania pierwszej wersji panelu, a w naszej rozmowie pojawiła się zapowiedź nowego poprawionego interfejsu. Został on wprowadzony jeszcze przed wakacjami, ale dopiero teraz miałam chwilę czasu, aby przyjrzeć się mu uważniej.

Po zalogowaniu się do Fanpage Trendera widzimy zestawienie wszystkich stron, które w danym momencie obserwujemy. Jeśli ktoś jeszcze nie wybrał zestawu swoich stron na Facebooku, może poprzyglądać się wprowadzonej domyślnie grupie wybranych popularnych fanpages Demotywatorów, Kominka, Kuby Wojewódzkiego, Małego Głoda, Paczkomatów i Pudelka. Jest to wygodne zwłaszcza dla tych, którzy dopiero planują stworzenie swojego fanpage, a na razie chcą poobserwować, jak robią to inni i które działania przynoszą im zamierzone efekty. Osobiście testowałam wyniki dla fanpage mojego bloga i dla fanpage bloga Infosocialmedia, który robi mi zazwyczaj za benchmark przy tego typu okazjach.

Po kliknięciu w nazwę danej strony pojawia się jej „strona główna”, z zestawieniem najważniejszych danych dla obserwowanych stron. Mamy zresztą do wyboru dwa widoki tych danych, taki jak powyżej lub też prezentacja poszczególnych wskaźników na osobnych miniaturkach.

Klikając w poszczególne pola lewej kolumny otrzymujemy wykresy obejmujące domyślnie miesiąc czasu (zakres czasowy można oczywiście zmieniać) dla poszczególnych rodzajów danych pokazywanych przez FT: liczba fanów, nowi fani, zaangażowani fani – ci którzy poza tym, że są fanami, wykonali jakąś akcję na jej stronie, autorski wskaźniki interaktywności opracowany przez ekipę FT, a także procent zaangażowanych fanów.

Można też podejrzeć zarchiwizowane posty, a także zobaczyć ranking najbardziej aktywnych fanów. Ciekawostka: w rankingu występują numerki, dopiero, jeśli zalogujemy się do Facebooka kontem, pod które podpięty jest fanpage, Fanpage Trender pokaże nam nazwy profili. Z widoku jednego fanpage można się też bezpośrednio przełączyć widok innego fanpage z naszej listy. U góry, w miejscu, którego zazwyczaj nie zauważamy (na skutek tzw. „ślepoty bannerowej”), znajduje się objaśnienie tego, co znajduje się na aktualnie wyświetlanej przez nas stronie. Jednak wolałam, kiedy wyświetlało się po najechaniu na tab lub nazwę wskaźnika, bo tam było to wygodniejsze i łatwiej to było znaleźć. Ale później okazało się, że tę opcję można sobie włączyć w ustawieniach konta.

Narzędzie daje też możliwość tworzenia tzw. kampanii. Jeśli planujemy jakieś intensywne działania komunikacyjne na naszym fanpage, czas ich trwania możemy zapisać jako kampanię. Służy to do łatwiejszej analizy zdefiniowanych okresów – np. w sytuacji, kiedy prowadzimy jakiś nowy konkurs lub komunikację związaną z produktem.

Kolejna zakładka to grupy, która pozwala od razu porównywać dane dla kilku stron równocześnie. Strona główna tej zakładki pokazuje dane wszystkich fanpages w podziale na grupy, do których zostały przypisane. Po kliknięciu w wiersz „- łącznie” pokazują się zagregowane dane dla wszystkich stron, z których utworzyliśmy grupę. To jest przydatne w sytuacji, gdy potrzebujemy zbiorczego zestawienia danych ze wszystkich prowadzonych przez siebie fanpages. Na przykład jako agencja interaktywna chcemy pokazać potencjalnemu klientowi efekty naszej pracy za pomocą kilku przemawiających do wyobraźni liczb.

FanPage Trender wysyła również powiadomienia e-mail z aktualnymi danymi; użytkownik może sobie również zamówić newsletter produktowy.

Ogólnie narzędzie mi się podoba. Ma przejrzystą i łatwą nawigację, funkcje są dobrze opisane i zrozumiałe. Brakowało mi podpowiedzi, które pojawiały się po najechaniu myszą w poprzedniej wersji panelu, ale potem okazało się, że można to zmienić w ustawieniach. Mam też intuicyjne poczucie, że jest lepiej niż w pierwszej wersji panelu, ale nie do końca umiem to nazwać. Bardzo podoba mi się też to, że panel systemu i strona produktowa rozwiązania są ze sobą spójne graficznie. Biorąc pod uwagę to, że jestem zaawansowanym użytkownikiem różnych systemów, ciekawa jestem, jak rozwiązanie jest odbierane przez osoby, które mają z nim do czynienia po raz pierwszy.

Brakowało mi możliwości pobrania danych do Excela – w sytuacji, gdybym odpowiadała za firmowy marketing i jednymi z moich miar kluczowych czynników sukcesu (Key Performance Indicators, KPI) byłyby liczby zaangażowanych fanów, itp., to przepisywanie ich za każdym razem z systemu do systemu raportowania byłoby dla mnie niewygodne. Irytowała mnie też kolorystyka – o ile podobało mi się wcześniejsze zestawienie szarego i czarnego z niebieskim, o tyle dużo szarości w panelu (np. szare tła tabel, szare małe znaki zapytania, które pokazują podpowiedzi) w połączeniu z pomarańczem tworzy dość smutne wrażenie.

Ponieważ wcześniej pisałam też o Napoleonie, warto zaznaczyć, czym różnią się te narzędzia. Fanpage Trender jedynie raportuje dane dotyczące fanpages. Napoleon poza tym umożliwia publikowanie treści na Facebooku z poziomu panelu i obserwowanie reakcji na te treści.

P.S. W chwili, gdy piszę te słowa, pojawił się nowy raport przygotowany przez analityków Fanpage Trender – Fanpage Trends, dotyczący fanpages kilku wybranych branż w sezonie wakacyjnym. Zapraszam do lektury na stronie raportu (trzeba klikać w taby z nazwami branż, aby przeczytać poszczególne treści raportu).


Partnerzy