Sprawdź, zanim udostępnisz

Duża ilość dramatycznych wiadomości wprawiających w przerażenie i scenariuszy przyszłości w czarnych barwach… Do tego nie wszystkie informacje są prawdziwe. Pod pozorami rzetelnego dziennikarstwa czasem kryje się blaga. Masz realny wpływ, aby ograniczyć to zjawisko. Zastosuj jedną, prostą zasadę.

Epidemia stwarza pole do nadużyć informacyjnych. Można zaobserwować powstawanie licznych stron, które udają serwisy informacyjne, ba! nawet proszą o zgodę na przetwarzanie danych, ale skrzętnie ukrywają informacje o podmiocie, które te dane przetwarza. I dziwnym trafem zarządzający nimi nie chcą występować pod swoimi nazwiskami albo w KRS figuruje człowiek znikąd. Przykładowo, wśród moich lewicowych znajomych furorę robi pewien serwisik zarejestrowany na babcię Anielę (nie mylić z siostrą Anielą od przepisów sprzedawanych na poczcie). OK, Boomer, na pewno umiesz w internet, ale ja tego nie kupuję. 

Jak grzyby po deszczu powstają teorie spiskowe, ostatnio ta łącząca koronawirusa z sieciami telefonii komórkowej 5G.

5 G – nie taki diabeł straszny…

W ostatnich dniach w sieci pojawiły się fałszywki na temat internetu 5G. Ten skrót oznacza kolejną szybką sieć telefonii komórkowej. Jej zastosowanie poprawi transmisję danych (co oznacza np., że firmy oglądane na komórce nie będą się zacinać) oraz pozwoli na podłączenie do sieci dodatkowych urządzeń (internet rzeczy, czyli przysłowiowe lodówki same uzupełniajace zapasy). Nic strasznego. Ale już moi studenci, którzy na studiach podyplomowych z trendwatchingu analizowali dyskusję o 5G, wychwycili, że temat jest obecny w sieci w bardzo egzotycznych kontekstach.

… jak go malują

Temat 5G powrócił przy okazji pandemii, w jednym worku ze spiskiem rządów i szczepionkami. Więcej o samej fałszywce pisze o tym Ola Stanisławska w swoim tekście “Fake newsy o COVID-19 – jak rosyjscy trolle manipulują mediami i sieciami społecznościowymi”. Niektórzy internauci jednak bez zastrzeżeń w te informacje uwierzyli. Dostałam od koleżanki link do wideo z rewelacjami na temat 5G, opublikowanymi przez jakiegoś niezbyt znanego youtubera. Bardziej niż jego opowieści zszokowało mnie to, jak koleżanka mogła w to uwierzyć. Bez przyjrzenia się, kim jest autor i jakie ma kompetencje w dziedzinach technologii i medycyny. No ty z doktoratem, jak możesz w to nie wierzyć, oburzyła się z kolei koleżanka. Ale ponieważ kwestionowałam dalej, wyrzuciła mnie ze znajomych.

Jak nie 5G, to “poważne” analizy

W mediach powstaje też obecnie sporo analiz i prób przewidywań związanych z pandemią. W serwisach renomowanych wydawców internetowych można znaleźć sporo wartościowych treści na ten temat. Codziennie wybieram kilka co ciekawszych tekstów do firmowego newslettera. Ale w ten trend próbują się też włączać różne podejrzane serwisiki, które publikują coś, co wygląda jak tekst napisany przez dziennikarza. Ale gdy zaczynamy weryfikować serwis, okazuje się, że nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się, jaki podmiot za tym stoi. Udostępnił to znajomy, więc udostępniają i oni. Gdy zwróci im się uwagę na kiepską jakość źródła, pada standardowa odpowiedź: “ale to mój profil i mogę sobie na nim robić, co mi się podoba, a inni nie muszą w to klikać”. 

Dbajmy o naszych przyjaciół

No, nie. Odpowiadasz. Sam ten materiał w dobrej wierze od kogoś udostępniłeś, bo zaufałeś tej osobie. Z kolei Twoje grono przyjaciół ufa Tobie. Spodziewa się, że rzeczy, które piszesz, albo udostępniasz, są prawdziwe, bo Ty je napisałeś. Na małą skalę działasz jak wydawca medialny, który ma do wypełnienia społeczną misję. Szanuj swoich znajomych. Zadbaj o to, aby udostępniać im treści wysokiej jakości. I zawsze sprawdzaj wiarygodność źródeł. 

Sprawdzam!

Sama uświadomiłam sobie tę odpowiedzialność właśnie teraz, w dobie pandemii. Fałszywych informacji jest obecnie mnóstwo. Nabierają się na nie moi znajomi, którzy nie powinni dać się nabrać: świetnie wykształceni i wykonujący zawody związane z zarządzaniem informacją (mam całą kolekcję zrzutów w telefonie). Niestety media też chętnie podłapują fejki, jak opowieść o rzekomej krytyce zarobków piłkarzy przez panią biotechnolog. To nauczyło mnie ostrożności. Teraz sprawdzam źródło zawsze, kiedy widzę nieznany mi serwis. Bardzo nieufnie podchodzę też do memów zawierających dane. 

I teraz apel. Zanim cokolwiek udostępnisz w swoich mediach społecznościowych, zawsze, ale to zawsze sprawdzaj źródło informacji. Nie ulegaj błędowi poznawczemu “ale to się tak świetnie zgadza z moimi poglądami”. Nie bądź naiwniakiem, nie pomagaj zarabiać oszustom ani nie wspieraj nieżyczliwych wywiadów innych państw. 

A jeśli zorientujesz się, że zdarzyła Ci się wpadka – jak najszybciej kasuj fejkowe wpisy.


Partnerzy