Ludzie robią screeny

Lato się kończy, ale sezon ogórkowy jeszcze w pełni. Doszły mnie dzisiaj słuchy o sporze pomiędzy TVN a Vogule Poland. O tym, o co poszło, więcej można doczytać w artykule na Wirtualnej Polsce. Jeden z zarzutów TVN brzmiał tak:

Vogule Poland ma charakter wyraźnie hejterski, bazuje na złośliwościach kierowanych pod adresem różnych osób, żeruje na wizerunku gwiazd, przez co przyczynia się do rozpowszechniania nienawiści i kreowania negatywnych społecznie wzorców. Przykładem tego może być chociażby upublicznienie prywatnych, intymnych zdjęć znanego aktora. Telewizja TVN nie chce być kojarzona z taką działalnością i nie ma w nas zgody na promowanie hejtu. (cyt. za Vogule Poland)

Nie wiedziałam, o co chodzi, więc sprawdziłam. I tutaj zostawiam wątek TVN kontra Vogule, bo okazało się, że w tle jest inna, pobudzająca do dyskusji i przemyśleń, historia. 

Otóż pewien celebryta (nie chcę podawać jego personaliów, bo nie chodzi mi o tę konkretną osobę, używam historii wyłącznie jako przykładu) w swoim profilu społecznościowym umieścił swoje zdjęcia i filmik o charakterze erotycznym. Powodów mogło być wiele:

  • za dużo alkoholu,
  • ludzki błąd (zainteresowanego lub wynajętej przez niego osoby),
  • chęć zwrócenia na siebie uwagi za pomocą kontrowersji,
  • włamanie na konto i udostępnienie fałszywych treści (znane są historie tworzenia fałszywych porno z udziałem gwiazd).

Choć celebryta treści wycofał, internauci zdążyli porobić screeny i sprawa się rozniosła. Podchwyciły ją też serwisy plotkarskie, w tym wspomniane Vogule (które poszło najdalej i  pokazało i zdjęcia, i screeny z filmu). Celebryta wydał wtedy specjalne oświadczenie, w którym napisał, że padł ofiarą trollingu.

 To, co mnie w tej historii zaniepokoiło, to beztroska, z jaką zainteresowany podszedł do tak prywatnych informacji o sobie. Wszystko, co znajduje się na urządzeniu podłączonym do internetu, może łatwo trafić do sieci. Czy na skutek złośliwego działania stron trzecich, o czym przekonali się amerykańscy celebryci, których zdjęcia wyciekły z chmury internetowej parę lat temu czy na skutek naszej nieostrożności. Wystarczy dodać filmik czy zdjęcie nie tam, gdzie się planowało.

Pamiętam dyskusję z jedną z moich koleżanek parę lat temu. Planowała dla swojej firmy poprowadzić działania marketingu w czasie rzeczywistym nawiązujące do wspomnianej historii amerykańskich celebrytów. Rzecz jasna, chodziło o zachęcenie konsumentów do skorzystania z rozwiązań informatycznych firmy. U nas twoje gołe fotki będą bezpieczne, itd. Powiedziałam: “Zastanów się, co chcesz zrobić. Po pierwsze, kusisz hakerów, którzy ci łatwo udowodnią, że żadne rozwiązanie nie jest w stu procentach bezpieczne. Po drugie, zachęcasz ludzi do bezmyślności w bardzo wrażliwych sprawach”.

Wydaje mi się, że zasada “nie umieszczaj w sieci niczego, czego nie chciałbyś zobaczyć na billboardzie pod twoim domem, z twoją twarzą, nazwiskiem, numerem telefonu i adresem domowym” jest sensowna. W sieci, czyli także na urządzeniu podłączonym do sieci. Zwłaszcza, jeśli jesteś osobą publiczną – Twój wizerunek to Twój kapitał. Jego zniszczenie może mieć poważne konsekwencje: utrata klientów, propozycji biznesowych, utrata wartości wizerunku, odwrócenie się ludzi z otoczenia. Może to być równie bolesne dla  zwykłego Kowalskiego. Czy naprawdę warto ryzykować dla kilku nagich fotek w telefonie?

Druga rzecz – jak w tej sytuacji powinni się zachować internauci? Taktownie zwrócić uwagę publikującemu treści czy udostępniać je dalej jako ostrzeżenie? Ja sama czytając historię celebryty pomyślałam najpierw: “Nie, to się nie dzieje naprawdę, jak on mógł sobie coś takiego zrobić”, a potem wydało mi się to wręcz absurdalne. Media – powinny opisać czy raczej przemilczeć taką sprawę? W dobie internetu bardzo trudno o to ostatnie, dziennikarze tak jak ludzie ulegają emocjom i chcą mieć newsy budzące emocje czytelników. Jak powinien reagować sam zainteresowany? Czy samo oświadczenie wystarczy? Teksty o społecznościowej wpadce celebryty są ciągle widoczne na pierwszej stronie wyników wyszukiwania na jego nazwisko…  


Partnerzy