Dla mierzenia skuteczności działań public relations bardzo ważne jest to, kim jest odbiorca raportu z pomiaru. Niby banał, ale w ferworze codziennej krzątaniny łatwo o tym zapomnieć.
Dla kogo PR-owiec w ogóle może mierzyć skuteczność działań PR?
- Dla siebie – aby sprawdzać skuteczność poszczególnych narzędzi komunikacji;
- Dla klienta zewnętrznego/wewnętrznego – tego, który rozlicza nas z prowadzonych działań (np. klient agencji PR, zarząd, przełożony) ale też tego, na którego działania PR mają wpływ (na przykład współpracownicy czy inne działy, zwłaszcza dział sprzedaży);
- Dla korporacji – jeśli jesteśmy dużą międzynarodową firmą, do działu PR której raportujemy;
- Dla branży – aby pochwalić się skutecznością swoich działań;
- Dla opinii publicznej – aby pokazać pozytywne konsekwencje działań PR dla społeczeństwa (negatywnymi żaden PR-owiec się nie pochwali), w praktyce PR ten poziom pomiaru bywa rzadko stosowany.
- Skuteczność działań PR jest, zdaniem klienta, niedostatecznie mierzona. Przykład: dział PR rozlicza się z kampanii społecznej pokazuje wycinki z mediów, natomiast dział sprzedaży zadaje konkretne pytanie: no dobrze, ale jak to przekłada się na sprzedaż? PR-owiec zaczyna szukać wspaniałych wskaźników, jakby tu udowodnić, że artykuły w mediach rzeczywiście przekładają się na sprzedaż i jest bardzo rozczarowany, że takich wskaźników nie wymyślono, albo też, że nie da się tego łatwo i szybko zbadać. Tymczasem to nie o to chodzi. W tym przypadku warto zadać sobie podstawowe pytanie: jaki jest cel biznesowy naszej kampanii? Jaki jest cel komunikacyjny, jak należy go sformułować, aby dało się go zmierzyć?
- Skuteczność działań PR jest mierzona, ale klient inaczej wyobraża sobie sukces. Na przykład pokazujemy dużą liczbę wycinków z pism kobiecych, ale klient jest ciągle niezadowolony, bo chciałby zaistnieć koniecznie w „Stylu i Wdzięku”. Konkurencja już tam przecież jest. Tymczasem okazuje się, że konkurencja istnieje tam również reklamowo, a bez wsparcia reklamowego trudno jest w ciągu kilku pierwszych miesięcy działalności osiągnąć tak dobre relacje z dziennikarzami, że pojawi się tam duży tekst na nasz temat. PR-owiec znowu zaczyna marzyć o świętym Graalu, ale w tym wypadku też nie chodzi o super uniwersalne narzędzie, które zmierzy wszystko. Bardziej chodzi o wyjaśnienie sytuacji i uzgodnienie, jak mają wyglądać cele działań PR. Przy czym musimy pamiętać, że cele te muszą być realistyczne. Co z tego, że założymy zaistnienie w „Stylu i Wdzięku”, jeśli klient nie zamierza tam się reklamować, a my wiemy, że bez wsparcia reklamowego ani rusz? Cel nie jest realistyczny, po prostu.
- Wiecznie niezadowolony klient. Cokolwiek mu pokażesz, zawsze będzie źle. PR-owiec często zastanawia się, co mógłby jeszcze zrobić lepiej i więcej i jak dokładniej to zmierzyć, aby dostarczyć twardego dowodu – ale to wcale nie o to chodzi. Choćbyś nawet świętego Graala wynalazł(a), to i tak ten klient będzie niezadowolony. PR-owiec przez to niezadowolenie już pracuje wyjątkowo ciężko i solidnie, a ciągle się zastanawia, co jeszcze mógłby zrobić lepiej, gdzie popełnił błąd, a przede wszystkim, jak to zmierzyć tak, aby wykazać tę ciężką pracę. Produkuje już tony raportów i setki analiz oraz innych i ciągle ma wrażenie, że to mało. Tymczasem tutaj wszystko już tak naprawdę zostało zrobione i jedyne, co można zrobić, to przyjąć, że tacy klienci też się zdarzają. Branża o tym wie – spotkałam się z takim określeniem jak „klient o wysokim współczynniku KDB” czy określenie „d…chron” na produkowane dla niego podkładki.

© chagin – Fotolia.com
Przypadek klienta, który inaczej wyobraża sobie sukces, to może być też przypadek klienta wiecznie niezadowolonego, a wtedy zazwyczaj żadna strategia czy edukowanie nie pomagają. Jednak to jest już trochę inny temat. Zdarzają się też oczywiście odwrotne przykłady. Klient może być tak zadowolony z relacji z nami, że nie będzie oczekiwał żadnych potwierdzeń tego, ile dla niego robimy, a nawet jeśli działania PR będziemy prowadzić mało skutecznie, to nie zwróci na to uwagi. Ale to też już jest nieco inne zagadnienie.
Źródło:
Hon L.C., What have you done for me recently? Exploring effectiveness in public relations, „Journal of Public Relations Research” 9 (1), s. 1-30.
M. i B. dziękuję za pytania, które zmusiły mnie do zastanowienia się nad tematem 🙂



