Czy “Wojna światów” Orsona Wellesa wywołała masową panikę?

Czyli słów kilka o książce A. Brad Schwartza “Broadcast hysteria: Orson Welles and the Art of Fake News”.

Ostatnio ograniczyłam mocno aktywność blogową – wiąże to się z tym, że praktycznie wszystkie wolne chwile wykorzystuję na pisanie nowej książki. Dodam, że trudniejszej i będącej dla mnie ogromnym wyzwaniem, większym niż książki poprzednie. Dlatego moje wieczory teraz to głównie stół oświetlony przez lampę, pamiętającą jeszcze dom moich Dziadków, sterty książek, w których co chwila coś sprawdzam. Na bieżąco, w pociągach i poczekalniach, doczytuję kolejne lektury. I tak przyszedł czas na książkę ”Broadcast Hysteria and the Art of Fake News” A. Brad Schwartza, wydana w 2015 roku nakładem nowojorskiego wydawnictwa Hill and Wang. Opowiada ona o losach sławnej audycji Orsona Wellesa “Wojna światów”. Aby było zabawniej, za lekturę zabrałam się niemal dokładnie 80 lat od daty emisji tej audycji.

broadcast hysteria

Dodać dreszczyku emocji nudnej klasyce

To zadanie postawił przed sobą Orson Welles, młody, bardzo utalentowany aktor i producent radiowy zatrudniony przez stację CBS. Dla niej Welles i jego współpracownicy, skupieni pod szyldem The Mercury Theatre on The Air, opracowywali adaptacje dzieł ambitniejszej światowej literatury. Do kolejnego słuchowiska Wells wybrał powieść H. G. Wellsa “Wojna światów”. Temat nie wydawał się łatwy. W dobie wszechobecności kosmitów, nawet w bajkach dla dzieci, historia o inwazji Marsjan na Ziemię, wydawała się mocno przeterminowana.

Przybliżyć temat Amerykanom

Welles postanowił zatem spróbować czegoś nowego. Akcję osadził w realiach Stanów Zjednoczonych. Słuchowisko opracował w konwencji napływających z zewsząd meldunków o dziwnych zjawiskach, takich jak uderzenie meteorytu (zapoczątkowujące inwazję Marsjan). W materiał Welles wplótł komentarze fikcyjnych ekspertów i przedstawicieli fikcyjnych służb. Audycję wyemitowano 30 października 1938 roku (czyli dokładnie 80 lat temu). I choć na początku i na końcu audycja zawierała stwierdzenie, że jest to kolejna produkcja zespołu The Mercury Theatre on the Air, realistyczna konwencja spowodowała, że nie wszyscy słuchacze zorientowali się, co do charakteru słuchowiska. Zwłaszcza ci, którzy dołączyli w trakcie audycji i przestali jej słuchać przed jej końcem.

Nabrani słuchacze, podekscytowane media

Niewielka (jak precyzyjnie oszacował A. Brad Schwartz) część słuchaczy sądziła, że mają do czynienia z relacją z prawdziwej inwazji. Niektórzy z nich próbowali wyjaśnić, co się dzieje, dzwoniąc do rozgłośni lub amerykańskich służb. Inni, jak opisani we wstępie książki państwo Paultzowie, ruszyli do ucieczki. Już w trakcie nadawania programu w rozgłośni CBS rozdzwoniły się telefony od innych stacji radiowych i gazet. “To tylko fikcja”, odpowiadali przedstawiciele stacji radiowej swoim kolegom po fachu. Welles, wkrótce po zakończeniu transmisji, musiał stawić czoła tłumowi podekscytowanych reporterów. Jednak, przewidując, że sprawa mogłaby obrócić się przeciwko niemu, do końca okazywał swoje wielkie zaskoczenie reakcjami części publiczności. I, rzecz jasna, skruchę.  

Narodziny medialnej legendy

Choć zaniepokojonych słuchaczy w rzeczywistości było niewielu, telefony od nich do innych mediów spowodowały, że te zainteresowały się sprawą. Rozwojowi tematu sprzyjał też koniec weekendu i brak atrakcyjniejszych tematów. Reporterzy zaczęli tropić i wyjaśniać rzekomą inwazję, a reakcje zaniepokojonych słuchaczy powiększać do niespotykanych wcześniej rozmiarów. W poniedziałek po feralnym weekendzie wszystkie gazety omawiały gigantyczną panikę w Nowym Jorku i innych miejscowościach. Sprawą zajęło się ciało regulacyjne, Federal Communications Commission (FCC), odpowiednik polskiej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Poza politycznymi przepychankami w gronie członków komisji, niewiele z tego wynikło. Do stacji radiowych powoli pukali już reklamodawcy, którzy przez swoje konserwatywne nastawienie o wiele skuteczniej pełnili funkcję regulujące. Do powstania legendy paniki wokół “Wojny światów” swoją cegiełkę dołożyli też badacze kierowani przez W. Cantrila, zafascynowanego radiem jako nowym przedmiotem badań.

Reperkusje prywatne i medialne

Trudno ocenić, na ile przypadek “Wojny światów” pomógł Wellesowi w dalszej karierze producenckiej, a na ile zaszkodził. Na pewno uczynił go znanym. Format audycji okazał się też być trudny do skopiowania – w Peru powielenie tego samego modelu skończyło się podpaleniem przez wściekłych widzów rozgłośni radiowej. W Stanach Zjednoczonych skończyło się zaledwie medialną histerią, podczas gdy skutki mogły być dużo bardziej opłakane, i dla dziennikarzy, i dla rozgłośni. Z kolei dla mediów europejskich historia “Wojny światów” była kolejnym pretekstem do naśmiewania się z “głupoty Amerykanów”. Równocześnie to właśnie w Europie kolejna fałszywka radiowa, sprokurowana przez Niemców (napad Niemców przebranych w polskie mundury, na niemiecką stację radiową) stała się pretekstem do wypowiedzenia przez Niemcy wojny Polsce.

Jak działają media?

Autor książki “Broadcast Hysteria” na bazie historii “Wojny Swiatów” czyni też kilka ciekawych spostrzeżeń odnośnie funkcjonowania odbiorców mediów i samych mediów:

  • Członkowie audytorium mają potrzebę udostępniania informacji pod wpływem emocji, bez zastanowienia się i refleksji (czy czegoś to Wam nie przypomina?);
  • Duża grupa ludzi jest w stanie stworzyć coś w rodzaju komory pogłosowej (ang. echo chamber): dana osoba jest w stanie uwierzyć w coś, bo inni wokół nich tak samo w to wierzą (na przykład rodziny i grupy sąsiedzkie, które słuchały “Wojny światów”);
  • Media wyolbrzymiły też rozmiar rzeczywistej paniki ze strony słuchaczy – autor książki policzył listy do CBS i przeanalizował ich treść, oszacował także wielkość audytorium audycji – okazało się, że skala zjawiska nie była tak duża, jak przedstawiały to media;
  • Histeria wybuchła nie tyle wśród słuchaczy, ale mediów, które nagłośniły i przerysowały przypadki paniki słuchaczy (przede wszystkim robiła to prasa, która w czasach Wellesa mocno obawiała się konkurencji ze strony radia);
  • W owym czasie radio było nowym medium, więc modne był krytykowanie go pod pretekstem rzekomo zgubnego wpływu radia na dzieci. Przeczą temu zachowane listy od dzieci do Wellesa – to one najszybciej wyczuły, że mają do czynienia z inteligentnym żartem.

Krótko mówiąc

Książka Schwartza jest zdecydowanie warta przeczytania. Wyczerpująco scharakteryzowane tło wydarzeń, główne postaci konfliktu wokół “Wojny światów” i ówczesny kontekst polityczny – debata nad rolą radia w Stanach Zjednoczonych, debata polityczna nad udziałem Stanów Zjednoczonych w konfliktach światowych oraz rosnący w siłę w Europie nazizm. Dla medioznawców – pozycja obowiązkowa.


Partnerzy