9 sposobów na przymusowe odosobnienie

Mamy epidemię, wielu z nas siedzi w domach i pracuje zdalnie. Z mediów płyną niepokojące wieści, co może rodzić w nas obawy o przyszłość. Niektórzy z nas być może doświadczają ich silniej niż inni, bo przymusowy przestój negatywnie wpłynie na kondycję ich przedsiębiorstw. 

Ale prawda jest taka, że na nic nie mamy w tej chwili większego wpływu. A ze względu na to, że czyha na nas groźna choroba, warto troszczyć się się o swoje dobre samopoczucie. Bo silniejsi psychicznie, będziemy też bardziej odporni. Pomyślałam, że podzielę się swoimi sposobami, być może ktoś z Was znajdzie tutaj coś dla siebie.

Wysypianie się

Podczas ograniczeń w poruszaniu się, gdy nie muszę wstawać wcześnie rano, aby dojechać do pracy, po prostu mogę się wyspać. W takim miesiącu, jak marzec, kiedy pogoda jest niestabilna i reaguję na to sennością, wysypianie się ma na mnie dobry wpływ. Niby godzina więcej, a moje samopoczucie jest od razu stabilniejsze. Z tego samego względu nie zarywam też nocy.

Planowy rozkład dnia

To, co pomaga mi najbardziej, to utrzymanie stałego rytmu dnia. Wstaję mniej więcej o tej samej porze, ogarniam się, jem śniadanie, ogarniam dom i siadam do pracy. przy komputerze. Siedzę przy nim  z krótkimi przerwami przez około osiem godzin, później go wyłączam i przechodzę do swojego czasu prywatnego. Mam też listę z zadaniami, stopniowo odhaczam te wykonane, udało mi się także poradzić sobie z zaległościami. Jest taka pokusa, aby zrobić wszystko naraz, ale staram się zachować rozsądek i dzielić zadania na dni.

Podział czasu na pracę i odpoczynek

Wieczory traktuję jako czas prywatny. Wtedy komputer jest wyłączony, a ja zajmuję się głównie czytaniem, to moja ulubiona forma wypoczynku. Czasem zerknę też w  telewizor, ale to bardziej dlatego, że korzysta z niego rodzina, a ja siedzę w tym samym pomieszczeniu. 

Kontakt z przyjaciółmi

Dopóki nie upewniłam się, że wszyscy są bezpieczni, byłam niespokojna. Dlatego odzywałam się do tych najważniejszych dla mnie osób i upewniałam, że nic im nie grozi i że jest ok. Messenger jest w ciągłym użyciu, rzadziej telefon. Tu widać różnicę między mną a moją mamą: moje pokolenie siedzi na fejsie albo korzysta z komunikatorów, jej pokolenie regularnie do siebie dzwoni i wymienia się informacjami.

Dawkowanie wiadomości

Unikam ciągłego kontaktu z wiadomościami. Uświadomiłam sobie, że nieustanny kontakt z telewizją działa na mnie irytująco. Ile razy można międlić jedną i tę samą wiadomość w kółko? Do tego jeszcze udramatyzowane głosy spikerów, na które reaguję niepokojem. Nie sugeruję się też ponurymi wizjami roztaczanymi przez dziennikarzy. Wiem, że media lubią katastrofy i świat w czarnych barwach. Prawda jest taka, że nie wiemy, jak będzie, ale jako ludzie jesteśmy elastycznym, łatwo przystosowującym się gatunkiem. Ufam, że sobie poradzimy. Dlatego wiadomości oglądam raz dziennie. 

Ograniczanie social mediów

Media społecznościowe to duża pokusa, bo jak tu się kontaktować ze znajomymi, gdy wszyscy siedzą w domach? Zwłaszcza, gdy u każdego z nas tak niewiele się dzieje? Zaglądam kilka razy dziennie, w ramach przerwy, zwłaszcza, że zbieram co ciekawsze memy okołopandemijne (i przy okazji mam dawkę humoru). Pilnuję się jednak, by nie wisieć tam ciągle, bo będę czuła się tak samo przytłoczona, jak przy zbyt częstej konsumpcji telewizji.  

Drobne przyjemności i małe rytuały

Mam takie małe drobne czynności, które czynią życie milszym. Ulubiona seria wideo na YouTube na dobry początek dnia. Sprawdzenie, czy któraś z książek, na którą w wersji cyfrowej poluję, nie jest przypadkiem w promocji. Kawałek czekolady do porannej lub popołudniowej kawy. Wyjście do ogrodu i pozachwycanie się roślinami, które budzą się do życia, błękitnym niebem, pięknem warmińskiego krajobrazu. 

Aktywność fizyczna

Na szczęście przebywam w takim miejscu, gdzie mogę wyjść na samotny spacer a co najmniej do ogródka. Mogę też zawsze przejść się do sklepu spożywczego po potrzebne rzeczy. Wykonuję też różne czynności domowe: sprzątania, palenia w piecu, noszenia drewna. W kolejnych dniach chciałabym też zmobilizować się do regularnych ćwiczeń, bo moja siłownia zaczęła organizować treningi online, ale zobaczę, jak mi się to uda 🙂

Świeże powietrze

Nawet, jeśli nie można wyjść na zewnątrz, zawsze warto wietrzyć pomieszczenia. Gdy człowiek się dotleni, szare komórki od razu lepiej pracują i samopoczucie jest lepsze. Nawet samo spojrzenie za okna, na budzącą się do życia przyrodę, to duża dawka optymizmu i nadziei. 

To, co mi też bardzo ułatwia życie, to moja introwersja. Było mi zawsze łatwo pracować zdalnie, bo jestem o wiele efektywniejsza i sprawniejsza, gdy wokół nie kręcą się inni ludzie. Nie potrzebuję też do szczęścia masowych imprez, a bardzo intensywny kontakt z ludźmi jest dla mnie na dłuższą metę męczący (zwłaszcza, jeśli są to skrajni ekstrawertycy). Są jednak rzeczy w moim zwykłym życiu, których teraz nie mogę robić, a za którymi przepadam. Ale ufam, że obecne ograniczenia są potrzebne, gdyż to najlepszy sposób, w jaki możemy przetrwać ten trudny czas.

A jak Wy radzicie sobie z obecną sytuacją?


Partnerzy