Przeładowanie informacjami z social media

…i jak spróbowałam sobie z nim poradzić.

Dwie przerwy świąteczne i dłuższa przerwa urlopowa spowodowały moją dłuższą nieobecność na blogu. Odpoczywałam od internetu, a równocześnie robiłam wielkie porządki. Już wcześniej zorientowałam się, że próbuję przyswajać za dużo informacji równocześnie: stron portali internetowych, blogów i forów, które czytam, informacji od znajomych. Czułam się coraz bardziej przytłoczona i zmęczona – wszystkiego było po prostu za dużo. O wiele za dużo.

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu

Pierwszym krokiem było dokonanie swoistego audytu social media – przejrzenie wszystkich źródeł informacji, z których korzystam na co dzień. Co się okazało? Na Facebooku informacje zmieniały się praktycznie co chwilę, trudno mi było nadążyć za nowymi postami pojawiającymi się na tablicy. Czemu? Ponad 500 osób w kontaktach. Nie tylko. W którymś momencie, kiedy Facebook zaczął stawać się popularny, wrzucałam w ulubione kolejne marki, i te, które sama lubiłam, i te, które polecali mi znajomi. Nie wiadomo, kiedy zrobiło się z tego ponad 500 stron. Nietrudno sobie wyobrazić, że jeśli każdy znajomy i każdy lubiany fanpage zamieści dziennie jedną informację, daje to 1000 postów. Przy czym większość osób i fanpejdży postuje w ciągu dnia. Niektóre strony śledziłam też równocześnie poprzez inne social media: Blipa, Twittera, dodatkowo miałam je w czytniku RSS, miałam również pozamawiane newslettery. Niezły kociokwik.

Drugim krokiem było ograniczenie ilości informacji. Wprowadziłam taki oto program:

  • Zaczęłam od Facebooka. Ponieważ administruję na nim dodatkowo dwiema stronami, podzieliłam go na trzy obszary: jako ja obserwuję wyłącznie moich znajomych i parę naprawdę ulubionych marek, jeśli chodzi o strony o tematyce związanej z moją pracą – obserwuję je jako mój blog zawodowy, natomiast strony o tematyce, która jest dla mnie hobby– jako mój drugi blog, Szafka z Książkami. Teraz mogę się przełączać pomiędzy nimi i zaglądać na przykład w obszar książkowy, kiedy mam chwilę czasu, a równocześnie mogę oddzielić moje hobby  od wiadomości o charakterze czysto zawodowym (co jest bardzo przydatne w weekendy).
  • Przejrzałam również czytnik RSS i podzieliłam go na dwa obszary: wiadomości zawodowe zostały przypisane do służbowego maila, wiadomości, które dotyczą mojego prywatnego obszaru życia – do maila prywatnego.
  • Przejrzałam Blipa i również usunęłam duplikaty. Jeśli coś obserwuję na Facebooku, po co otrzymywać te same informacje z innego źródła? Wyłączyłam też powiązanie Blipa z Gadu-Gadu, które zawieszało mi komputer po weekendzie (spływająca naraz duża porcja wiadomości) i które raczej rozpraszało mnie w pracy niż pomagało. Przy okazji zauważyłam, że sporo bardzo aktywnych użytkowników Blipa, których obserwuję, już od jakiegoś czasu nie postuje. Przerzucili się na Facebooka? Być może.
  • Duplikaty zostały również usunięte z Twittera, z którego korzystam wyłącznie pomocniczo. Zwróciłam uwagę, że na Twitterze przybyło mi z kolei obserwujących, tak, jakby ludzie ulegli sugestiom płynącym z mediów, że warto być na Twitterze (nie wiedzieć czemu polskie media pisząc o mikroblogach, uparcie pomijały polskie rozwiązania).
  • Najbardziej istotne dla mnie tematy mam zasubskrybowane w formie porannych powiadomień mailowych z (naszego) systemu monitorowania internetu NewsPoint Social Media.

W każdym razie od jakiegoś czasu jest mi wyraźnie lżej, a równocześnie mam poczucie, że nie pomijam rzeczy najbardziej dla mnie istotnych (i zawodowo, i prywatnie).

A Wy? Czy też macie takie doświadczenie? Jak sobie z nim poradziliście?


Partnerzy