Żałoba w sieci

Katastrofa prezydenckiego samolotu wstrząsnęła całym krajem. Także polskim internetem.

Redakcje online prześcigają się w dostarczaniu kolejnych informacji dotyczących okoliczności katastrofy i pochówku osób, które zginęły. Liczba publikacji na temat prezydenta Lecha Kaczyńskiego (którego nazwisko było najczęściej wymienianym nazwiskiem ofiary katastrofy) w polskim internecie wzrosła 20-krotnie w dniu katastrofy i 10-krotnie w kolejnych dniach (dane NewsPoint). Portale i strony polskich firm, do tej pory barwne i kolorowe, prezentują się w odcieniach szarości. Wielu użytkowników Facebook czy Naszej-Klasy zamiast zdjęć profilowych umieściło obrazki z żałobnymi wstążeczkami. Fora internetowe pęcznieją od kondolencji i wpisów dotyczących katastrofy. Blogerzy wyrażają swoje emocje, zamieszczają wspomnienia zmarłych (jak na przykład Jerzy Ciszewski, który zamieścił krótkie opowiadanie o obrączce pani Marii Kaczyńskiej), zdjęcia – własne, wiążące się z tragedią (na przykład fotoreportaże z miejsc, gdzie gromadzili się Polacy, aby upamiętnić zmarłych), jak też przedruki zdjęć z internetu (na przykład portretów zmarłych).

Równocześnie spektrum reakcji na żałobę jest bardzo szerokie – podobnie jak w realnym życiu. Od niewyrażania jej publicznie (na zasadzie, że prawdziwa żałoba ma miejsce w sercu), po identyfikowanie się z nią w mniejszym lub większym stopniu, ale również niewybredne dowcipy. Możemy je potępiać, ale to również jest reakcja na traumatyczne wydarzenia – pojawia się chęć odreagowania silnego bólu i smutku (wystarczy sobie przypomnieć wysyp żartów internetowych, jaki nastąpił po ataku na World Trade Center). Do sieci przenosi się polemika, czy tragicznie zmarła prezydencka para powinna być pochowana na Wawelu – wystarczy spojrzeć na Facebooku na liczebność grup zwolenników (grupa „TAK dla pochowania Kaczyńskich na Wawelu” – 1, 6 tys. fanów) i przeciwników (grupa „NIE dla pochowania Kaczyńskich na Wawelu” – 45 tys. fanów) tego pochówku. Przenosi się także polemika dotycząca samej żałoby: przykładowo, wpis dziennikarza Szymona Hołowni, który zaproponował określony sposób przeżywania czasu żałoby narodowej, spotkał się z negatywnymi reakcjami innych blogerów: blog Rzuciłem Pracę, ale też z reakcjami pozytywnymi: blog Siostry Małgorzaty. I ta różnorodność jest moim zdaniem zdrowa (dopóki oczywiście nie są naruszane czyjeś granice). Jesteśmy różni jako ludzie, różne mieliśmy podejście do ofiar katastrofy, stąd różnie reagujemy. Nie ma jednego, uniwersalnego, uprawnionego sposobu przeżywania żałoby. Chociaż emocje, których doświadczamy, są przeważnie te same.

A teraz zaproszenie do komentowania – czy widzieliście w sieci inne niż opisałam sposoby wyrażania emocji w tym trudnym czasie? Nawet takie, które budzą Wasz sprzeciw? Podzielcie się, proszę.

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu


Partnerzy