Praca nad rozprawą doktorską trwa.
Właśnie przeglądam artykuły i książki, które odnoszą się do rozdziału trzeciego, poświęconego pomiarowi efektów działań public relations. I taki oto smaczny cytat znalazłam:
Bardzo trudnym medium do jakiejkolwiek analizy jest internet. Prawdopodobnie w miarę rozwoju internetu monitorowanie go stanie się jeszcze trudniejsze. Niełatwo oszacować znaczenie poszczególnych publikacji w internecie w porównaniu na przykład z tradycyjnymi mediami. Monitorowanie internetu może się więc stać odrębną dziedziną, wymagającą odpowiednich narzędzi i kryteriów pomiaru.
Agnieszka Łuba, „Konieczność czy niepotrzebny wydatek?”, IMPACT nr 6/2003
A ja powiem tak. Monitoring internetu jest łatwiejszy niż monitoring mediów tradycyjnych i w miarę rozwoju internetu jego monitorowanie staje się coraz łatwiejsze. Nie musimy czekać, aż pismo dotrze z prenumeraty, jak tylko publikacja pojawia się na jakiejś stronie, od razu jest dostępna w systemie monitorującym sieć (oczywiście, monitoring internetu, jak każda technologia, też ma swoje ograniczenia).
Co więcej, w internecie łatwo jest dokonywać pomiaru. Przykładowo, wypuściliśmy ostatnio informację prasową o naszym nowym rozwiązaniu plus mailing do bazy – ruch na naszej stronie w ciągu kolejnych dwóch dni wzrósł dwukrotnie (co zauważyliśmy poprzez nasz system statystyk). Co do kryteriów pomiaru. Jeśli mamy do czynienia z treściami pochodzącymi z portali informacyjnych, które są odpowiednikiem prasy w świecie wirtualnym, analizuje się je w zasadzie tak samo, jak treści z mediów tradycyjnych. Oczywiście, są pewne wyjątki – w internecie materiał może być dodatkowo okraszony na przykład nagraniem lub filmikiem, a nie tylko zdjęciem. Nie mamy jednak zbyt wielu badań mówiących, jakie teksty mają szansę być bardziej zauważone przez odbiorców (co może być na przykład odpowiednikiem lewej strony w gazecie?). Nie wiemy jeszcze, co należy analizować w wypowiedziach pochodzących z forów czy blogów i jak obliczyć ich „siłę rażenia”. To wciąż jest cały wielki obszar, który dopiero domaga się przebadania (aczkolwiek Amerykanie już nad tym mocno pracują).

