Social media stały się istotnym narzędziem debaty politycznej. Taki był wniosek z jednego z naszych ostatnich raportów, gdzie przyglądaliśmy się temu, co w social media działo się na temat krzyża. Po raz pierwszy strona na Facebooku, „Akcja krzyż”, była w stanie wygenerować pospolite ruszenie, czyli zauważalną liczebnie demonstrację przeciwników pozostawienia krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Nie tylko. Taka ilość żartów, filmików i rysunków, które w sposób humorystyczny komentowały sprawę, nie była przeze mnie obserwowana w sieci chyba od czasów, kiedy Jarosław Kaczyński był premierem. Teraz social media mają kolejny temat: wystąpienie Henryki Krzywonos na rocznicowym zjeździe Solidarności, która skrytykowała zebranych za niestosowne zachowanie podczas przemówienia premiera Donalda Tuska Jarosława Kaczyńskiego.
Facebook bardzo szybko się podzielił: zwolennicy pani Henryki (liczba fanów jej strony w ciągu kilku dni urosła do 52.116 osób), ale też przeciwnicy, wysuwający przeciwko niej argumenty w rodzaju: czy opowieść o jej bohaterstwie jest tylko legendą, czy przemówienie nie było inspirowane przez władze PO, czy może było częścią akcji promocyjnej biografii pani Henryki. Przyznam, że zaimponowało mi to, że Henryka Krzywonos-Strycharska była w stanie powiedzieć coś takiego wprost, bo tak samo nie podobało mi się zachowanie zebranych podczas wystąpienia Donalda Tuska czy to, co w swoim przemówieniu powiedział Jarosław Kaczyński. Gdy dzieliłam się linkami na ten temat w moim Facebookowym profilu, wywołało to tak żywą dyskusję, jaka nie zdarzyła się już od dawna. Niektóre osoby słały mi nawet wiadomości poprzez system wiadomości, aby przedstawić mi swój szczegółowy punkt widzenia.
sxc.hu
Jeszcze inna sprawa, którą obserwuję, to coraz silniejsze wchodzenie polityki w social media. Co prawda, w mikroblogach nie wszyscy się połapali i nie wiedzieć czemu część młodych polityków prowadzi swoje polskie konta na Twitterze, który nie cieszy się taką popularnością, jak rodzimy Blip. Jednak na Facebooku są już obecni i korzystają z niego całkiem nieźle. Niektórzy nieustannie rozwijają swoją sieć kontaktów – o czym świadczy pojawianie się coraz więcej nazwisk znanych z pierwszych stron gazet w moich propozycjach znajomości. Social media są dla nich zresztą dobrym narzędziem komunikacji – pozwalają rozmawiać z ludźmi, których polityk nie miałby szansy spotkać na żywo, czy błyskawicznie uzyskiwać ich opinie na temat bieżących wydarzeń. Zauważył to już zresztą Andrzej Olechowski, który jest jednym z polityków najdłużej obecnym na Facebooku i zdążył zbudować wokół siebie społeczność (choć akurat nie przełożyło się to dla niego na wygraną w wyborach, to ciekawe, jak bardzo wpłynęło na wynik).
Można się spodziewać, że polityki będzie w social media coraz więcej i więcej. Czy Wam się to podoba, czy też wręcz przeciwnie?



