Łańcuszek internetowy – nie daj się oszukać!

Udostępniłeś na swojej facebookowej tablicy tekst zaczynający się od słów “NIE ZAPOMNIJ OSTATECZNY TERMIN JEST DZISIAJ”? Posłałaś serduszko WOŚP znajomym przez Facebook Messegnera? Brawo! Właśnie ktoś nabił Cię w butelkę. Jeśli nie chcesz być dalej w nią nabijany – koniecznie zapoznaj się z tym tekstem.

Dziwny list

Kiedy byłam nastolatką, któregoś razu otrzymałam dziwny list. Nadawca obiecywał mi spełnienie wszystkich moich pragnień, jeśli prześlę wiadomość do kilku innych osób, i groził wyjątkowym nieszczęściem, które spadnie na moją rodzinę, jeśli tego nie zrobię. Z początku się przeraziłam. Ochłonąwszy, uważnie obejrzałam przesyłkę. Ostatni adres na liście był adresem mojej szkolnej koleżanki, więc uświadomiłam sobie, że pochodziło to od niej. Poza tym żądanie było dość absurdalne. Wysyłać kolejnych dziesięć listów, podawać odbiorcom swój adres, żeby wiedzieli, że to ja? Bez sensu. Wzruszyłam ramionami, list wrzuciłam do pieca i zwyczajnie o nim zapomniałam.

Jeszcze więcej dziwnych listów – internet

Wówczas niewiele jeszcze o takiej korespondencji było wiadomo. Zapewne temat badali już badacze społeczni, ale ich odkrycia nie wychodziły poza biblioteki i wąskie grono ekspertów, nie wspominano o tym także w podręcznikach dobrego wychowania. Z nastaniem mediów elektronicznych, wiadomości te stały się jeszcze bardziej popularne – koszt wysłania spadł praktycznie do zera. Pojawiły się i w smsach, i e-mailach, a w końcu – w mediach społecznościowych i komunikatorach. I to zapewne nie koniec ich żywota.

Łańcuszek internetowy 

Wiadomości tego typu są nazywane łańcuszkami. Zawierają one w treści sugestię co do dalszego udostępniania, tak jak list, który kiedyś otrzymałam i niekiedy również elementy perswazji, dlaczego powinniśmy to zrobić. Niekiedy zachęta do udostępniania jest jest wyrażona wprost, ale wynika z wagi społecznej tematu. Kto nie chciałby pomóc dziecku choremu na białaczkę, które potrzebuje krwi? Albo ważnej inicjatywie społecznej?

Bijemy rekord przesyłanych serduszek. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Udostępnij u siebie, wyślij znajomym. Bijemy rekord przesłanych serduszek WOŚP!!!
(łańcuszek dotyczący WOŚP)

Kotlet wiecznie odgrzewany

Łańcuszek internetowy to dowód na to, że w internecie nic nigdy nie ginie. Te same wiadomości potrafią być reaktywowane co jakiś czas. Mój ulubiony przykład to “na białaczkę gaśnie dziecko”. Ma on szczególnie długi żywot. Dwanaście lat temu, kiedy pracowałam w agencji PR, dostaliśmy go listownie z księgowości naszego klienta (zdobił potem działową tablicę kuriozów wszelakich). Dostawałam go i smsowo, i przez Messengera, ale widziałam też na tablicach. Jest, rzecz jasna, nieprawdziwy. Prawdziwe apele o krew zawierają imię i nazwisko osoby, grupę krwi oraz nazwę stacji krwiodawstwa, do której można się zgłosić.

Szukamy grupy krwi A Rh minus na teraz. Na białaczkę gaśnie dziecko… nr telefonu do mamy 0 506 124 170.
(łańcuszek o białaczce – stary co najmniej jak internet)

Podobnym przykładem jest popularny w ostatnich dniach łańcuszek “NIE ZAPOMNIJ OSTATECZNY TERMIN JEST DZISIAJ!!!” który rzekomo ma chronić nas przed wykorzystaniem przez Facebooka publikowanych przez nas materiałów. Niestety, to tak nie działa. Akceptując regulamin Facebooka już się dawno na to zgodziliśmy. Jeśli ktoś z Was pamięta Naszą Klasę, fala takich łańcuszków przelewała się przez serwis podczas każdej większej zmiany w regulaminie serwisu. Szczególnie łańcuszkogenny okazał się Śledzik. Użytkownicy Naszej Klasy naprawdę myśleli, że można go wyłączyć wklejeniem łańcuszka w swoim profilu!

NIE ZAPOMNIJ OSTATECZNY TERMIN JEST DZISIAJ!!! Wszystko, staje się publiczne od jutra. Nawet wiadomości, które zostały usunięte lub zdjęcia, które nie zostały zatwierdzone. To nic nie kosztuje za zwykłą kopię i wklej, lepiej niż przepraszam. Kanał 13 news wspomniał o zmianach w polityce ochrony prywatności facebooka. Nie daję dla facebooka ani żadnego podmiotu powiązanego z facebookiem pozwolenie na korzystanie z moich zdjęć, informacji, wiadomości lub postów, zarówno z przeszłości, jak i przyszłych. Z tym oświadczeniem, zauważyłem na facebooku, że jest surowo zabronione do ujawnienia, kopiowania, dystrybucji lub podejmowania wszelkich innych działań przeciwko mnie w zależności od tego profilu i / lub jego treści. Treść tego profilu składa się z prywatnych i poufnych informacji. Naruszenie prywatności może być karane przez prawo (ucc 1-308-1 1 308-103 i status Rzymu). UWAGA: Facebook jest teraz podmiotem publicznym. Wszyscy członkowie muszą opublikować taką notatkę. Jeśli wolisz, możesz skopiować i wkleić tę wersję. Jeśli nie opublikujesz oświadczenia co najmniej raz, będzie on automatycznie upoważniony do korzystania z Twoich zdjęć, jak również informacji zawartych w aktualizacji statusu profilu. Nie dziel się. Kopiuj i wklej.
(przykład łańcuszka dotyczącego regulaminu)

Po co komu łańcuszki?

Po to samo, po co kradnie się dane użytkowników sklepów internetowych – czyli po to, by wysyłać niezamówione wiadomości reklamowe. Inne wyjaśnienie powstawania łańcuszków to żartownisie lub znudzeni internauci. Tworzą łańcuszek internetowy by kogoś wkręcić, dokuczyć mu albo dlatego, że nie mają w sieci nic lepszego do roboty.

łańcuszek internetowy

Jeśli udostępniasz łańcuszek internetowy, to:

  1. Stwarzasz zagrożenie dla siebie i swoich znajomych. Ktoś może się posłużyć łańcuszkiem i zawartym w nich dodatkowymi mechanizmami, aby wyłudzić Twoje dane lub zainfekować wirusem Twój komputer.
  2. Prezentujesz się innym jako osoba mało inteligentna i mało rozgarnięta (moi studenci powiedzieliby “dzban”). Zwróć uwagę, że łańcuszkowe wiadomości zawierają masę błędów i są niegramatyczne. Celowo. Ktoś spostrzegawczy nie puści tego w obieg.
  3. Twoja wiadomość budzi takie same emocje w Twoich przyjaciołach, jak w Tobie budzi sterta niechcianych ulotek w Twojej skrzynce pocztowej. Jeszcze kilka łańcuszków i ban murowany.
  4. Pokazujesz się innym jako osoba źle wychowana. Wysłanie/wklejanie łańcuszka to jak puszczenie bąka w towarzystwie.
  5. Tworzysz niepotrzebny ruch w sieci. Zużywasz niepotrzebnie zasoby urządzeń, prąd, przepustowość łączy, itp.
  6. Psujesz narzędzia komunikacji internetowej, umieszczając w nich treści kiepskiej jakości.

Jak rozpoznać łańcuszek internetowy?

  • Zawiera wezwanie, zachętę do udostępnienia go dalej.
  • Zawiera groźbę co się stanie, jeśli nie udostępnisz wiadomości dalej.
  • Jest bardzo niechlujnie napisany – błędy językowe, literówki, itp.
  • “Sam się prosi” o udostępnienie – dotyczy ważnego społecznie tematu. Dziecko chore na białaczkę, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, te sprawy.
  • Udaje ostrzeżenie przed wirusem lub innym internetowym zagrożeniem (prawdziwe ostrzeżenia znajdziecie raczej w serwisie niebezpiecznik.pl).

Gdy dostaniesz tekst, który wygląda na łańcuszek internetowy, po prostu sprawdź go. Wpisz początkowy fragment tekstu w wyszukiwarkę. Jeśli to łańcuszek, są już przed nim ostrzeżenia w dużych serwisach informacyjnych.  

Ostatnio otrzymałam od mojej kuzynki ze Stanów tamtejszy łańcuszek – wiadomość, która sugerowała, że moje konto mogło zostać sklonowane. Najpierw się wystraszyłam. Potem zaczęłam uważniej czytać treść i zauważyłam jej nielogiczność: pierwsze zdanie mówi o tym, że z mojego konta przyszło zaproszenie do znajomości (co sugeruje, że konto mogło zostać przez kogoś sklonowane). Następnie pojawia się prośba o przekazanie wiadomości dalej. W tym momencie uświadomiłam sobie, że mam do czynienia z klasycznym internetowym łańcuszkiem. Po wrzuceniu fragmentu tekstu w wyszukiwarkę moje spostrzeżenie się potwierdziło.

Hi … I actually got another friend request from you yesterday … which I ignored so you may want to check your account. Hold your finger on the message until the forward button appears … then hit forward and all the people you want to forward too … I had to do the people individually. Good Luck!
(przykład łańcuszka z USA)

Co zrobić, gdy dostaniesz łańcuszek internetowy?

Po prostu go skasować.

Podsumowując, podstawowa zasada jest taka, aby posługując się różnymi narzędziami komunikacji internetowej po prostu zastanawiać się nad tym, co robimy. A gdy jakaś wiadomość aż prosi się o udostępnienie – policz do pięciu, weź głęboki oddech i przeczytaj ją jeszcze raz.


Partnerzy