Autor: Anna Miotk
| Data wpisu:
wtorek, marzec 25th, 2008
Nader interesujący pomysł na uzyskanie danych dotyczących czasu zatrudnienia pracowników w firmach podał Jeremiah Owyang. Mianowicie, przyjrzał się on profilom firm na Linkedin i danym odnośnie średniego czasu zatrudnienia w danej firmie. Jak wiadomo z teorii HR, im dłuższy przeciętny czas zatrudnienia, tym bardziej może świadczyć to o tym, że firma stwarza dobrą atmosferę, ma dobrą komunikację wewnętrzną i inwestuje w kadry. Co prawda, sam Owyang stwierdził, że nie wszyscy pracownicy firm mają swoje profile na Linkedin, w związku z tym tak uzyskane informacje mogą być niepełne.
Jednak mimo to pomysł jest ciekawy – może przydać się na przykład kandydatom chcącym sprawdzić przyszłą firmę. Obiektywnych danych na temat przeciętnego okresu zatrudnienia nie da się przecież tak łatwo uzyskać z zewnątrz. Zwłaszcza teraz, w okresie dużych zmian na rynku pracy. Tymczasem tutaj wystarczy skorzystać z odpowiedniego modułu na Linkedin lub też – w przypadku sieci społecznościowych, które nie udostępniają jeszcze takiej funkcji – spróbować wyszukać byłych i obecnych pracowników i wyliczyć “ręcznie” średni czas zatrudnienia w danej firmie.
Napisany w Narzędzia, Pomiar efektów PR | Brak komentarzy »
Autor: Anna Miotk
| Data wpisu:
środa, marzec 19th, 2008
Tak przynajmniej wieszczy tytuł artykułu we wczorajszym wydaniu Internet Standard, opisującego raport “The State of the News Media 2008″, wydany przez organizację Project for Excellence Journalism, . Zdaniem autora artykułu trend Web 2.0, a dokładniej dziennikarstwo obywatelskie, nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań:
- media obywatelskie nie stały się poważną przeciwwagą dla mediów tradycyjnych, posiadających swoje internetowe redakcje;
- im więcej informacji w sieci, tym więcej użytkowników stron newsowych tradycyjnych mediów (a ich dominacja w sieci jest większa niż dominacja dziesięciu najbardziej wpływowych mediów w realu);
- news przestaje być produktem, a staje się usługą;
- treści tworzone przez przeciętnych internautów okazały się mało wartościowe, redakcje obywatelskie szybko przejęły model funkcjonowania redakcji tradycyjnych uniemożliwiając osobom z zewnątrz edytowanie treści;
- do przeciętnego czytelnika nie trafia więcej informacji spoza ich głównego strumienia, nastąpiło wręcz zawężenie liczby poruszanych tematów.
Jednak, jak zawsze uważała promotor mojej pracy magisterskiej, dr Honorata Cyrzan, “im bardziej tezy autora artykułu przemawiają do was, tym bardziej bądźcie krytyczni”. Sięgnęłam zatem do oryginalnej wersji raportu The State of the News Media 2008 i mam wrażenie, że czytałam całkiem inny dokument. Autorzy nie sugerują bynajmniej, że Web 2.0 nie spełniło pokładanych w nim nadziei i w związku z tym zbliża się ku schyłkowi. Opisują raczej koegzystencję mediów obywatelskich i internetowych newsroomów tradycyjnych redakcji, które wiele pomysłów na rozwój zapożyczyły właśnie z Web 2.0 a teraz konsekwentnie je realizują, dzięki większym możliwościom. Z kolei media obywatelskie powoli adaptują się do rynku i zaczynają się stopniowo profesjonalizować.
Wnioski z raportu, które mi z kolei wydają się najciekawsze, a niektóre z nich da się już zaobserwować także i u nas:
- zupełnie inne newsy są popularne na serwisach z “wykopami”, niż w serwisach tradycyjnych mediów;
- amerykańscy internauci szukają na blogach rozrywki (49%) lub wiedzy na temat swoich zainteresowań/hobby (26%), ale nie newsów – z tego, co pamiętam z badań Agory na użytkownikach serwisu blox.pl, w Polsce jest podobnie;
- blogi redaktorów przyciągają nowych użytkowników na strony redakcji tradycyjnych – co też widoczne jest w Polsce, wystarczy wejść na którykolwiek blog pisany przez publicystę Rzeczypospolitej i spojrzeć na liczbę komentarzy;
- zaledwie 15% dorosłych użytkowników internetu w Stanach czyta blogi codziennie – w Polsce może więcej, skoro z szacunków wynika, że mamy od 5 do 8 mln blogów (Polska blogiem stoi?);
- niezależni blogerzy coraz częściej szukają finansowania – zamieszczają reklamy lub też decydują się na pisanie płatnych notek (co w Polsce też już zaczyna powoli funkcjonować, mamy też już pierwszy przykład bloga z patronatem – blog Mediafun) – co spotka się ze wzrostem wydatków marketingowych na blogi;
- źródłem newsów okazuje się natomiast Wikipedia – na co wskazuje duży wzrost jej oglądalności podczas ataków terrorystycznych lub klęsk żywiołowych w ostatnich latach;
- serwisy obywatelskie są zmuszone do poszukiwania źródeł finansowania, aby móc się dalej rozwijać – część z nich robi to sprzedając reklamy, część szuka finansowania w organizacjach pozarządowych, które zarazem szkolą dziennikarzy z tych serwisów pod kątem profesjonalnych dziennikarskich umiejętności;
- dziennikarze obywatelscy staranniej selekcjonują informację niż dziennikarze mediów tradycyjnych, struktura tworzonych przez nich serwisów pozwala na niewielkie tylko ingerencje osób z zewnątrz;
- amatorskie serwisy i blogi mają mniejsze możliwości techniczne (np. video, podcasty) niż duże internetowe serwisy newsowe tradycyjnych wydawnictw – co jest zrozumiałe, skoro są prowadzone na zasadzie wolontariatu.
Napisany w Badania | Brak komentarzy »
Autor: Anna Miotk
| Data wpisu:
wtorek, marzec 18th, 2008
Wczoraj uczestniczyłam w konferencji “Budzenie pasji do marki. Marketing szeptany, wirusowy, społeczności”, zorganizowanej przez firmę szkoleniową Essentis i wydawnictwo Marketing w Praktyce. Prelegenci reprezentowali agencje interaktywne specjalizujące się w marketingu szeptanym i wirusowym (Dawid Szczepaniak – Opcom, Mariusz Woźnicki – Harder&Harder, Artur Gortych – Artegence), społeczności internetowe (Halina Mrożek – społeczność Sunsilk, Monika Krusiewicz – grupa event managerów w serwisie Goldenline), agencje PR (Norbert Kilen z On Board PR) oraz organizację referencyjną (BNI Polska – Grzegorz Turniak). Najwięcej kontrowersji wzbudził Mariusz Woźnicki, co i rusz ostro krytykujący innych prelegentów, ale trzeba przyznać, że poza podniesieniem ogólnej temperatury emocji na sali, przedstawił najciekawszą i najbardziej treściwą prezentację. Ciekawy był też panel dyskusyjny na samym końcu konferencji, jego uczestnicy ostatecznie zgodzili się, że rozwój internetu spowoduje rozwój związanych z nim form promocji, a stopniowe uodparnianie się konsumentów na poszczególne formy promocji zaowocuje nowymi pomysłami i narzędziami. Nawet internauci są z tym pogodzeni: “taki jest internet”, stwierdziła Halina Mrożek.
Jeśli chodzi o tematykę najbardziej mnie interesującą, czyli pomiar efektów działań promocyjnych w internecie, została ona zasygnalizowana jednym z pytań moderatorki, można ją przedstawić
- Internet jest najbardziej mierzalnym ze wszystkich mediów (to samo w swojej książce o Web 2.0 stwierdził zresztą Dominik Kaznowski)
- Niemierzalność efektów kampanii marketingu szeptanego – najtrudniejszym problemem do rozwiązania jest określenie zasięgu “szumu”;
- Problemem jest nakładanie się i synergia efektów różnych działań promocyjnych, jeśli są one prowadzone równolegle. Co jest też problematyczne w tradycyjnych działaniach public relations.
- Żaden z prelegentów nie wspomniał o tym, jakie narzędzia pomiaru efektów działań promocyjnych stosuje. Jedynie Mariusz, już później, w prywatnej rozmowie ze mną wspomniał, że na potrzeby swojej własnej firmy stworzyli dwie aplikacje do monitoringu swoich działań w sieci.
Napisany w PR online, Pomiar efektów PR | 2 Komentarzy »
Autor: Anna Miotk
| Data wpisu:
piątek, marzec 14th, 2008
… dotyczący tego, jak dowieść efektów biznesowych PR poprzez pomiar efektów – Using Public Relations Research to Drive Business Results – dostępny jest na stronie Institute for PR.
b1a36835c23b6e47ec0888e93eec7d74
Napisany w Badania, Pomiar efektów PR | Brak komentarzy »