Promocja książek na blogach

Poza tym, że piszę tego bloga, od jakiegoś czasu prowadzę też bloga z recenzjami książek, „Szafka z książkami”.„Szafka” mieści się w serwisie Blogspot i posiada również fanpage na Facebooku. Jeśli nie mam czasu na postowanie recenzji, wrzucam tam krótsze informacje dotyczące czytania i pisania książek – ciekawe artykuły wyszperane w sieci lub swoje przemyślenia. Nie należę do czołówki książkowych blogerów i pewnie nie mam na nią szans, ze względu na mniejszą popularność książek, które wybieram jako lektury, ale też ograniczonych zasobów czasowych. Piszę głównie dla własnej przyjemności, ale też po to by dzielić się ciekawymi lekturami z przyjaciółmi, znajomymi i internautami. Przy okazji obserwuję rynek książkowy i promocję książek w social media – paroma spostrzeżeniami chciałam się tutaj podzielić.

Wydawnictwa już od jakiegoś czasu interesują się tym kanałem promocji. Blogerów piszących recenzje książkowe jest cała armia, dla niektórych kryterium tematycznym bloga jest ich własny specyficzny gust, inni zakładają blogi tematyczne – na przykład poświęcone literaturze dziecięcej. Blogi piszą i osoby zajmujące się naukowo rynkiem wydawniczym – jak olsztynianka Bernadetta Darska, jak też osoby takie jak ja – nieposiadające formalnego wykształcenia literackiego, jednak pochłaniające książki w tempie ekspresowym i potrafiące o nich jeszcze cokolwiek napisać. Chociaż wspomniana już Bernadetta Darska do zjawiska blogerów-amatorów podchodzi krytycznie, ja jestem zdania, że amator, który czyta i który systematyzuje swoją wiedzę na temat tego, co czyta (czy nawet podejmie kiedyś odpowiednie studia), zawsze ma szanse stać się profesjonalistą. Czy blog profesjonalny, czy amatorski – dla wydawnictw jest to świetne narzędzie komunikacji z rynkiem. Sama nie wspomnę o tym, ile książek przeczytałam dzięki rekomendacjom znajomych, ani też o znajomych, którzy przeczytali jakieś książki dzięki moim rekomendacjom. I niektóre wydawnictwa już doceniły promocję blogową. Wydawcy książek profesjonalnych widzą potencjał w blogerach piszących o danej branży, czego dowodem akcja wydawnictwa Helion SA i bloga Mediafun „52 książki Mediafuna”. Do blogów przekonali się też wydawcy literatury pięknej, o czym świadczy chociażby ostatnia dyskusja na blogach książkowych, wskazująca na potrzebę uregulowania takiej współpracy. Czy informować o fakcie, że otrzymało się książkę do recenzji od wydawnictwa i w jaki sposób to robić? Czy bloger jest zobowiązany recenzować książkę w samych superlatywach, skoro dostał ją od wydawnictwa? Nie, pisze autorka bloga Książkowo, rozpoczynając intensywną dyskusję.  Nie, staram się być obiektywna w moich recenzjach, pisze autorka bloga Stara Szafa. Ja również staram się do tego stosować i jeśli otrzymam jakąś książkę, zaznaczam, że dostałam ją dzięki uprzejmości tego i tego wydawnictwa.

„Książek nigdy za dużo” – polska wersja kartki Harold’s Planet

A jakie mogą być korzyści ze współpracy blogerów i wydawców?

Dla wydawcy:

  • Dodatkowy kanał informacji o nowościach rynkowych.
  • Recenzja na poczytnym blogu, zawierająca linki do strony wydawnictwa, wpływa na lepsze pozycjonowanie się strony wydawnictwa w wyszukiwarkach (najprościej mówiąc, strona wyświetla się tym wyżej w wynikach wyszukiwania, im więcej ma linków na poczytnych blogach). Blogi są dobrym narzędziem SEO, gdyż są traktowane przez wyszukiwarki jako wartościowsza grupa stron (dlatego niektórzy pozycjonerzy tworzą zresztą spamerskie blogi).
  • Efektywność takich działań łatwo sprawdzić – jeśli umożliwimy blogerom takie umieszczanie obrazków książek, aby bezpośrednio kierowały do księgarni internetowej wydawnictwa, od razu dowiemy się, jak ruch z konkretnego bloga przekłada się na sprzedaż. Niektóre wydawnictwa, jak wspomniany wcześniej Helion SA, wdrożyły specjalne programy partnerskie dla właścicieli stron www (ponieważ biorę udział w takim programie, w lewej kolumnie mojego bloga w specjalnej ramce w lewej kolumnie bloga widzicie tytuły najnowszych książek  z dziedziny marketingu wydanych pod marką Onepress). Inne, mniejsze wydawnictwa, korzystają z pośrednictwa wyspecjalizowanych portali, które współpracującym blogerom co jakiś czas wysyłają egzemplarze recenzenckie książek (na przykład Czytanieszkodzi.pl).

Dla blogera:

  • Otrzymuje książki, które może potem przeznaczyć na konkursy, a tym samym zwiększyć oglądalność i czytelnictwo bloga.
  • Rozszerza swoje spektrum zainteresowań czytelniczych – dostaje książki, po które sam by może nie sięgnął. A tak jest zobligowany do przeczytania i wyrobienia sobie opinii.
  • Dla mola książkowego otrzymanie książki jest źródłem czystej przyjemności – wszakże książek nigdy za dużo 😉

Korzyść z książkowych recenzji na blogach odnosi także autor książki. Dzięki internetowi ma szybką i obiektywną informację zwrotną na temat swojej książki, jej zalet i wad. Czasem konfrontacja z internetem może być bolesna – bloger, który nie jest uwikłany w sieć rynkowych zależności, może być często uczciwszym i bardziej obiektywnym recenzentem, niż recenzent gazetowy lub też krytyk oficjalnego portalu. Dlatego produkt, który ma być promowany w sieci – a dotyczy to także książki – po prostu musi być dobry. Autor musi mieć w sobie pewną dozę otwartości i umiejętności przyjmowania krytyki. Tutaj wzorem może być pani Katarzyna Enerlich, autorka poczytnych książek z gatunku prozy kobiecej – nie dość, że prowadzi własnego bloga, to jeszcze wpisuje się pod recenzjami swoich książek na innych blogach, i choćby zawierały pewną dozę krytyki, dziękuje, że bloger poświęcił czas na przeczytanie jej książki. Zresztą, samopromocja autorów książkowych w social media to już temat na odrębny post.

Czy znacie jeszcze inne wydawnictwa i autorów, szczególnie aktywnych w promocji blogowej? I jak sądzicie, jakie mogą być jeszcze korzyści ze współpracy blogerów i wydawców? Będę wdzięczna za wszelkie komentarze.


Partnerzy