Pomiar PR na Kongresie PR

Trzeci dzień tegorocznego Kongresu PR był poświęcony pomiarowi efektów działań PR.

Cieszy mnie to niezmiernie. Dzieje się to po raz pierwszy w ramach Kongresu PR, że jeden dzień poświęcamy pomiarowi, w planach pierwsza w Polsce książka o badaniach PR (której jestem współautorką). Do tego miły osobisty akcent: wiele osób mówiło, że tutaj zagląda albo że specjalnie czekały na piątkową prezentację z wynikami badań. Co do programu, miałam lekki niedosyt: brakowało mi położenie większego nacisku na pomiar w dwóch przedstawionych studiach przypadków – historii konfliktu kredytobiorców z mBankiem przedstawionej przez Justynę Szafraniec i wdrożenia nowych standardów zarządzania w fabryce Gillette (a tego właśnie oczekiwałam) pokazanej przez Joannę Delbar. Norbert Kilen mówił o skutecznej komunikacji na Facebooku. Też brakowało mi danych kampanii, które prowadził, bo myślę, że to mogłoby być dobre uzupełnienie jego praktycznych doświadczeń (skoro temat był pokazywany w kontekście pomiaru). Podobał mi się natomiast pomysł, aby pokazać praktyczne przykłady narzędzi – Darek Tworzydło z Pawłem Prenetą opowiadali o serwisie do tworzenia ankiet na potrzeby PR, Sebastian Bykowski mówił o analizie wskaźnikowej stosowanej podczas badania przekazów medialnych. Zastanawiałam się, czy tego dnia nie powinny być pokazane inne prezentacje rozrzucone po innych dniach Kongresu, takie jak analiza sieciowa czy web usability. W końcu pomiarowi komunikacji też one służą.

Ja z kolei zaprezentowałam wybrane wyniki badań z mojej rozprawy doktorskiej, w których pytałam specjalistów PR z listy InternetPR.pl o ich opinie na temat pomiaru public relations. Na Kongres wybrałam cztery najbardziej dyskusyjne zagadnienia: ekwiwalent reklamowy, wymóg stawiany agencjom przez niektórych klientów – podawanie liczby wycinków prasowych, które agencja osiągnie w wyniku prowadzonych działań, bariery w pomiarze PR (jedną z nich jest nieznajomość metod i technik badawczych – tak przynajmniej uważają moi badani) oraz wizerunek PR (i powody, dlaczego ci badani, którzy wybrali opcję „negatywny”, tak uważają). To moim zdaniem pokazuje problem z pomiarem w Polsce: stosowanie metod i technik, które nie mają wartości badawczej, duża tolerancja dla nieuczciwych praktyk (w rodzaju podawania liczby publikacji), niewiedzę dotyczącą pomiaru oraz wpływ braku pomiaru na wizerunek PR. Dodałabym jeszcze piąty problem, który wynikł dnia poprzedniego z dyskusji nad prezentacją Jerzego Ciszewskiego: oczekiwanie na jedną uniwersalną metodę pomiaru PR – której zwyczajnie moim zdaniem nie ma.

Poniżej załączam moją prezentację z Kongresu. Jak tylko opracuję do końca wyniki badań, będę je upowszechniać w formie raportu – ale o tym będę jeszcze informować.