KDT a mikroblogi

Wczoraj władze Warszawy ostatecznie zajęły siedzibę Kupieckich Domów Towarowych.

Na podstawie relacji medialnych trudno orzec, kto w tej sprawie ma rację. Czy władze miasta, które dały ostateczny termin wyprowadzki kupcom, a zarazem torpedowały ich inicjatywy w rozwiązaniu sytuacji? Czy kupcy, którzy czekali na interwencję kolejnych władz, zamiast szukać na własną rękę alternatywnych rozwiązań? Tak mniej więcej wyglądała wczoraj debata w naszym dziale, toczona, gdy tylko ktoś wyłapał w internecie nowe informacje dotyczące zamieszek pod KDT. Aby śledzić sytuację na bieżąco, korzystaliśmy  z oficjalnych portali – między innymi Gazeta.pl,  mmWarszawa.pl oraz TVN24 – ale również po raz pierwszy, z Blipa (który staje się coraz bardziej popularny – dowodem ostatnia moda panująca na niego w branży PR).

Na Blipie bardzo szybko utworzyła się mikrospołeczność wymieniająca się informacjami i opiniami na temat wydarzeń w KDT. Na podstronie oznaczonej tagiem #kdt można w czasie rzeczywistym czytać kolejne wpisy na ten temat.  Internauci cytują wypowiedzi polityków, na bieżąco dosyłają wpisy o sytuacji pod Kupieckimi Domami Towarowymi, wymieniają się opiniami. Z pobieżnego przeglądu opinii wynika, że społeczność internautów raczej nie popiera protestu kupców: „czyżby drugi dzien powstania blaszakow?„, „jak długo jeszcze będę słuchała o #kdt i biednych kupcach, biednych politykach,którzy zasiadali w zarządzie ich spółki, biednych ochroniarzach. ble”, „Nie płakałem po #kdt… ;)”.

Jaki stąd wniosek? Monitoring mikroblogów nadaje się do śledzenia kryzysów medialnych poruszających całą opinię publiczną i śledzenia nastawienia tej opinii. Dzięki mikroblogom od razu uzyskujemy informację, jak społeczeństwo (a dokładniej – ta jego część, która korzysta z internetu) jest nastawione do danej sprawy i czy bieżące działania komunikacyjne powodują jego zmianę. Pojawił się też wątek polityczny: przeciwnicy zajęcia KDT byli utożsamiani z PiS (w realu niektórzy posłowie PiS poparli protestujących kupców). Jednak na blipie było ich raczej niewielu – większość blipowiczów była za prezydent miasta Warszawy – co polecam uwadze koleżanek i kolegów z PO. Są oni już zresztą świadomi tego, że ich elektorat można spotkać w nowych mediach, czego dowodzi powstawanie kolejnych kont. Szkoda, że na razie tylko na Twitterze…

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu