Blogerzy od wszystkiego, są do…

Od jakiegoś czasu obserwuję, że koledzy-blogerzy i koleżanki-blogerki, który do tej pory specjalizowali się w jednym, określonym temacie, zaczynają rozszerzać zakres tematyczny swojego bloga. A zatem już nie tylko marketing czy social media, ale również szeroko rozumiany lajfstajl: gadżety, elektronika, muzyka, jedzenie, itp. Bloger nie jest już specjalistą w wąskim temacie, staje się specjalistą od wszystkiego, co ma chyba pozwolić na zwiększenie liczby czytelników. Notki na tematy specjalistyczne zaczynają być wypierane przez notki lżejsze, luźniejsze. Czasem bloger przestawia się na tryb pisania poradnika “5 sposobów na…”, poruszając tematy, które mogą być oczywiste dla jego branżowych znajomych, ale pewnie oczywiste nie są dla osób, które dopiero co zaczynają się wdrażać w tematy branżowe. To też jest prawdopodobnie sposób na trafienie do młodszej grupy czytelników i poszerzenie zasięgu. Jeszcze inny rodzaj zmiany to zmiana tematyki i stylu pisania. Tutaj podam przykład Amber Naslund, która kiedyś pisała o trendach w social media, na trendy w zarządzaniu i to jeszcze w formie luźnych felietonów.

No, dobrze. Blog jest popularniejszy, bloger bardziej rozpoznawany, otrzymuje gadżety, propozycje współpracy,może nawet zacznie żyć z bloga. Da się te zmiany wytłumaczyć. Ale z drugiej strony – blog zaczyna się rozmywać w masie innych tysiąca blogów o lajfstajlu, gadżetach, jedzeniu i czymkolwiek jeszcze. Trudno tutaj czymś zabłysnąć, czy się wyróżnić. Bloger traci to, na czym do tej pory budował, traci wyróżnik. Nie wiem, jak jest w Waszym przypadku, ale ja przestaję takie blogi regularnie czytać. To, co było dla mnie unikalną wartością danego blogera, czyli jego wiedza specjalistyczna, zostaje zastąpiona tekstami o sprzęcie i takich tam. Po co mi wiedza na temat nowego modelu telefonu komórkowego, jeśli swój telefon planuję zmienić najwcześniej za dwa lata? Nuuudy.


Partnerzy