Prasa buduje wiarygodność marki – Paweł Kocoń, Fun in Design

Po tym, jak Paweł Kocoń pojawił się na blogu Artura Kurasińskiego, a jeszcze krótko później – na Czwartkowych Spotkaniach Social Media, zainteresowałam się marką Fun in Design. Najpierw zaprojektowałam sobie buty – eleganckie czarne balerinki, które założyłam na uroczystość rodzinną i które zakładam na co elegantsze okazje. Przy okazji bawiłam się aplikacją, tworząc nie tylko baleriny i było to dla mnie fascynujące zajęcie: móc wybrać sobie części składowe butów, ale przede wszystkim – wybrać kolory. Pod tym względem oferta standardowych sklepów obuwniczych jest dość wąska, obuwie występuje w nich w kilku uniwersalnych kolorach. Jeśli ktoś nosi zdecydowane, nasycone barwy, tak jak ja, z butami raczej trudno jest poszaleć. Fun in Design wypełnia właśnie tę lukę: można sobie złożyć buty w takich kolorach, jakich dokładnie się potrzebuje. Na odbiór butów i rozmowę ze współwłaścicielem marki, Pawłem Koconem, umówiłam się tego samego dnia. Rozmawialiśmy ponad godzinę, o początkach firmy, technologii, modzie i oczywiście promocji.

Paweł Kocoń

Źródło: Fun in Design

Anna Miotk – Jak to się stało, że założyliście biznes, który tak naprawdę tworzą sami klienci – składają własne buty z różnych części?

Paweł Kocoń – Fajnie to nazwałaś. Tak naprawdę była to kwestia przypadku. Jesteśmy grupą znajomych ze studiów, którzy mają za sobą różne doświadczenia związane z pracą w korporacjach. Spotkaliśmy się, bo mieliśmy ambicję na coś własnego, coś większego. Na początku chcieliśmy robić coś po godzinach pracy, jako zajęcie dodatkowe. Połączyliśmy wspólne siły i stworzyliśmy jedną z niewielu firm na polskim rynku, oferującą buty na zamówienie, robione w naszym kraju. Ola, z wykształcenia japonistka, miała większą styczność z różnymi rozwiązaniami technologicznymi, które teraz są mottem przewodnim w naszym biznesie. Podpatrzyła projektowanie butów na podobnej zasadzie w Australii i zadecydowaliśmy – próbujemy. Nie było łatwo. Musieliśmy połączyć wiele elementów składowych, stronę, ofertę, nawiązać kontakty z producentami, zbudować cały system tożsamości marki. Nikt z nas nie miał doświadczenia stricte w branży modowej, stąd chcieliśmy sobie coś udowodnić, pokazać, że damy radę.

Fun in Design

Źródło: Fun in Design

AM – Wasza firma działa od marca 2011. Powiedziałeś, że nie mieliście doświadczenia. Skąd więc czerpaliście wiedzę na temat mody, zarządzania, projektowania?

PK – Pewne rzeczy związane z pracą marketingową czy public relations były od zawsze w naszym życiu dostępne z uwagi na wcześniejsze doświadczenia zawodowe.  Musieliśmy jednak powoli wchodzić w hermetyczny, zamknięty świat mody, w którym trudno jest się przebić. Odpuściliśmy bycie typową marką modową, ale zajęliśmy się przede wszystkim technologią, czyli czymś, co jest nowe, unikalne, oryginalne na rynku.

AM – Rozmawialiśmy o skuteczności działań reklamowych. Jak dobieracie środki komunikacji, aby mieć najlepsze możliwości sprzedaży?

PK– Dla nas najważniejsza jest odpowiednia komunikacja z klientem. My nie udajemy, że jesteśmy producentami butów, że je robimy – my wyznaczamy trend w dziedzinie mody, w której pojawia się technologia. Nasze buty są porównywalne z innymi butami, są skórzane, ręcznie robione i mają podobną cenę jak w sieciówkach. Jednak sam produkt jest w tym przypadku drugorzędny. Oferujemy odbiorcom aplikację, dzięki której sami tworzą swoje buty, indywidualnie dopasowując je do własnej osoby. Teraz mamy pomysł na robienie obcasów w formie 3d, z użyciem odpowiednich drukarek. Nasze działania wyznaczają pewien szlak w dziedzinie, która jest powszechnie znana na całym świecie.

Fun in Design - aplikacja

Źródło: Fun in Design

AM – A jeśli chodzi o promocję, z jakich kanałów korzystacie?

PK – Jest to przede wszystkim prasa. Wiele osób mówiło, że nastąpi śmierć mediów papierowych. Uważam, że tak naprawdę gazety papierowe dokonują najlepszej selekcji wybranych materiałów, dlatego przede wszystkim uderzamy w ten kanał. Oczywiście, wspieramy się internetem, mamy stronę i fanpejdż (nie korzystamy jednak z reklam na Facebooka), wysyłamy newsletter, ale zdajemy sobie sprawę, że do sieci można wrzucić wszystko. Prasa uwiarygadnia naszą ofertę.

AM – Ale newsletter posiadacie?

PK – Posiadamy. Nie działa on na zasadzie wciskania ofert handlowych, czego staramy się unikać, ale budowania uczciwej relacji. Uprzedzamy klientów np. o przerwach w produkcji, wyprzedażach itd. Kierujemy się jasnymi zasadami, bo tylko one mogą przynieść prawdziwy sukces w sprzedaży.

AM – A media społecznościowe?

PK –Nie korzystamy z blogów, Instagrama czy pomocy szafiarek. Dublowanie tego, co jest na Facebooku nie ma tak naprawdę sensu. Wiemy, gdzie szukać grupy docelowej i tam się promujemy. Z uwagi na budżet nie możemy sobie pozwolić na wychowywanie wśród obecnych nastolatków potencjalnej grupy klientów za 4-5 lat. Patrzymy tu i teraz.

AM – A czy w takim razie sprawdzacie skuteczność kanałów, które wykorzystujecie?

PK – Tak. Mierzymy ruch na stronie, przepływ użytkowników dzięki np. Google Analytics. Wiemy co dodać, co poprawić, co uprościć, co usprawnić. Mierzymy również otwieralność newsletterów.

AM – Jakie macie plany? Wspomniałeś o tym, że Polacy mają niewielką zdolność zakupową.

PK – Z tego względu myślimy o rynkach zagranicznych, ale z tym również wiąże się dużo pracy czy konieczność rozliczenia w innych walutach. Na razie jest to dla nas za duże wyzwanie. Fajne możliwości dają sklepy stacjonarne, 90% transakcji jest dokonywanych w realu, więc musimy o tym pamiętać. Póki co, mamy tzry sklepy franczyzowe w Krakowie, Gliwicach i Szczecinie. Sklep w Warszawie przenosimy w inne miejsce, także wiosną powinniśmy być w nowej lokalizacji. Każdy kolejny krok jest dla nas dużym sukcesem.

AM – Co z aplikacją? Macie pomysł na jej rozszerzenie, unowocześnienie?

PK – Tak. Chociaż na chwilę obecną nasza aplikacja zrobiona jest w technologii dość nowatorskiej. Pozwala klientowi zobaczyć fakturę i kształt buta. To istotne, ponieważ nasze produkty nie wychodzą spod maszyny, ale ludzkiej ręki. Będziemy ją udoskonalać na bieżąco. Kierujemy się opiniami naszych odbiorców, czytamy komentarze, pytamy fanów, jakie mają propozycje dotyczące nowych modeli. W naszej ofercie pojawiają się różne produkty, ale nie zapominamy też o klasyce, np. czółenkach, do których dochodzą jedynie nowe kroje czy dodatki. Oczywiście, wszystko zgodnie dzieje się zgodnie z wolą klientów.

AM – Dziękuję za rozmowę.

Za pomoc w opracowaniu materiału dziękuję Paulinie Żmijowskiej.

Fun in Design - sklep Gliwice

Źrodło: Fun in Design


  • Magdalena Kurcz

    Podoba mi się sposób promocji. To dowód na to, że można coś osiągnąć bez blogerów, adwordsów a z wykorzystaniem starych, dobrych mediów tradycyjnych. Moim zdaniem to one wciąż budują największą świadomość i… wiarygodność.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy