Statystyka prawdę Ci powie

Na blogu AntyWeb pojawił się przedwczoraj wpis dotyczący statystyk serwisów internetowych. Autor wspomina o rozwiązaniu Woopra (ma być konkurencją Google Analitycs), na razie niestety niedostępnym. Woopra na bieżąco aktualizuje dane pobrane ze strony i pozwala na nawiązanie rozmowy z osobą właśnie odwiedzającą stronę. Brrrr. Akurat nie chciałabym wejść na jakiegoś bloga i od razu zostać zaskoczona pytaniem ze strony właściciela strony, „czy w czymś mogę pomóc?”. Tak samo, jak w sklepie nie przepadam za sprzedawcami, którzy zamiast pozwolić mi się swobodnie pokręcić i pooglądać to, co mnie interesuje, od razu wychodzą z inicjatywą. Wolę, gdy są dyskretnie obecni w tle i mam świadomość, że pomogą mi, gdy sama o to poproszę. Ciekawie wygląda za to możliwość nadawania tagów w systemie osobom odwiedzającym stronę.
Porównując znane mi systemy statystyk, Google Analytics nie jest takie złe. Informacje też są aktualizowane na bieżąco, ciekawa opcja to ranking słów kluczowych, który uwzględnia nie tylko to, co wpisywały osoby wchodzące na stronę, ale też ile czasu na niej potem spędziły. Brakuje mi jednak rozbicia statystyki na konkretne adresy IP – wejścia z domeny tego samego operatora traktowane są łącznie i podawany jest tylko procent nowych i powracających użytkowników. Pod tym względem lepszy był nieistniejący już polski MyStat, najbardziej precyzyjny darmowy system dostępny na polskim rynku. Czasem nie „widział” jednak wszystkich adresów IP. Słabszy był stat4u, te statystyki wczytywały się szybko, jednak nie oferowały możliwości tworzenia bardziej złożonych analiz. Służbowo korzystałam też z gemiusTraffic i z Stat24, które z kolei były bardzo dokładne – ich wadami były z kolei interfejsy zbytnio przeładowane grafiką, co powodowało wolne ładowanie się danych i utrudniało nawigację.

Statystyki to jednak ciekawa sprawa. Od kiedy nauczyłam się z nich korzystać (jeszcze na pierwszym prywatnym blogu), sprawiało mi ogromną przyjemność przeglądanie zestawień i znajdowanie prawidłowości. Na przykład tego, że każdego powszedniego dnia były dwie fale odwiedzin: rano (w pracy, gdy ludzie włączali komputery i przy porannej kawie robili przegląd blogów) i wieczorem (gdy wracali do domów). W weekendy następowała zazwyczaj jedna duża fala ruchu – w godzinach przedpołudniowych. Stąd wynikało, że najlepszą porą na pisanie notek jest wieczór. Powracający użytkownicy zaglądali średnio co 2-3 dni, stąd optymalne było publikowanie notek mniej więcej z taką częstotliwością. Bardzo ciekawych rzeczy można się było dowiedzieć, przeglądając słowa kluczowe, a przy tym nieźle się uśmiać, znajdując frazy w rodzaju „jak zrobić świecę dymną”. Do tej pory zresztą publikowanie najciekawszych fraz ze swoich statystyk jest jedną z ulubionych zabaw blogerów…

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu


Partnerzy