Kongres PR – o wizerunku i płci

Drugi dzień Kongresu PR (dla nas pierwszy).

Do obiadu dwa wystąpienia, które przykuły moją uwagę. Paweł Trochimiuk w wystąpieniu na temat wizerunku PR-owca udowodnił, że potrafi żartować z siebie i mieć do siebie dystans. Krytycznie wyraził się o elegancji mężczyzn, pozytywnie o elegancji kobiet i ich dbałości o strój. Coś w tym jest. Od kobiet wymaga się pod tym względem więcej, ja zawsze obrywałam za odwieczną miłość do dżinsów, mimo, że spotkania z klientami były ustalane na tydzień wcześniej, natomiast spotkań niezapowiedzianych nie było (i asekuracyjnie trzymałam kostium i rajstopy w firmowej szafie). To było też widać po tym, że na wczorajsze kręgle większość pań ubrała się na wieczorowo, natomiast większość panów – na sportowo (co było w tej sytuacji o wiele bardziej sensowne).

Z kolei Eliza Misiecka i Lidia Marcinkowska przedstawiły garść ciekawych informacji z badań na temat kobiet w PR. Ich zdaniem, kobiety nie są dyskryminowane pod względem płacowym. Niestety, w życiu zawodowym stosują strategię mrówki (czyli ciężka praca i odniesione dzięki niej osukcesy, jednak bez zbytniego rozgłosu), natomiast ci nieliczni panowie, którzy w branży PR są, wybierają strategię pawia (prezentacja własnych osiągnięć na forum publicznym) – stąd mało je widać w branży. Co więcej, same panie o innych paniach twierdzą, że ich publiczna działalność jest „twarzowaniem” czy zbędną autopromocją (PR-owiec powinien być przecież przezroczysty). Jakbym skądś to znała. Za artykuły czy wystąpienia na konferencjach (a jeszcze wcześniej – za wysoką średnią na studiach) razy spadały na mnie wyłącznie ze strony innych kobiet. Mimo, że przecież dostęp do wystąpień publicznych nie jest limitowany i każdy jest w stanie to robić.


Partnerzy