Co z tą Madonną?

…czyli niektórzy polscy katolicy robią krecią robotę.

Zastanawiam się, jak to jest z tym sierpniowym koncertem Madonny w Polsce, który już zaczął wzbudzać kontrowersje. Z  tego, co pisze się w mediach, termin wybrany został raczej przypadkowo. Z drugiej strony, Madonna buduje swój sceniczny wizerunek za pomocą skandalu, więc można by było się spodziewać po jej specach od promocji konsultacji z lokalnymi organizatorami i takiego wyboru daty koncertu, aby wywołać jak największy szum medialny. Można by się było spodziewać. Na sto procent nie wiem.

Z kolei do robienia darmowego publicity doskonale nadają się niektórzy polscy katolicy, którzy próbują być bardziej katoliccy niż sam papież i fakt odbywania się koncertu w Święto Wniebowzięcia NMP, jest dla nich istotnym życiowym problemem, z powodu którego należy zorganizować ogólnonarodowy protest. Tak jak wcześniej powodem do protestów było zorganizowanie Selector Festival na krakowskich Błoniach, czy ubiegłoroczna kampania reklamowa pewnej firmy odzieżowej (gdzie dziennikarze specjalizujący się w marketingu wprost pisali, że firma liczyła właśnie na rozgłos wywołany kontrowersjami). Organizacje katolickie już zorganizowały zbieranie podpisów pod kościołami, pewien radny obwołał się rzecznikiem wszystkich oburzonych, niektórzy katoliccy dziennikarze ciskają gromami, a nawet niektórzy biskupi dają na ten temat głos.

Istna zadyma. Paradoksalnie, skorzysta na niej sama wokalistka. Możliwe, że na jej koncert przyjdą osoby, które może nie są jej specjalnymi fanami, ale dadzą w ten sposób wyraz swojej niechęci do „ciemnogrodu” (na zasadzie reaktancji, tak, jak niektórzy głosowali na PO z niechęci do partii braci bliźniaków). Tak jak wcześniej skorzystała pewna firma. Straci natomiast katolicyzm, bo tego rodzaju protesty przyczyniają się tylko i wyłącznie do pogłębiania negatywnego stereotypu katolików, jako zacofanych moherowych babć i moherowych dziadków, co to tylko potrafią widzieć we wszystkim przejawy zła.  Straci wizerunkowo sam Kościół Katolicki, skoro niektórzy jego biskupi dołączyli się do krytyki wyboru daty koncertu. Zwłaszcza, że zarządzanie kryzysowe w Kościele praktycznie nie istnieje i o wiele poważniejsze problemy dotykające tej instytucji są pomijane milczeniem, ale biskupi znajdują jakoś czas, aby wypowiadać się o tak mało istotnych bzdetach. Bo z mojego punktu widzenia – osoby zaangażowanej, a zarazem umiarkowanej w swoich sądach – data wyboru koncertu Madonny jest bzdetem naprawdę niewartym większej uwagi.

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu