Duże liczby, duże rozbieżności

Na braku standaryzacji najbardziej traci klient.

Do takiej refleksji pobudziło mnie niedawne zestawienie Pressu dotyczące parametrów systemów monitoringu mediów. A dokładnie ten kawałek zestawienia, który pokazuje, która firma ile monitoruje serwisów:

press

 Te liczby powinny wyglądać inaczej: większość jest zbliżona do siebie, pojedyncze wskazania odbiegają w dół lub w górę. Tymczasem tutaj takiej spójności nie widać: mamy do czynienia z szeregiem zupełnie różnych liczb. Coś nie jest tak. I nie piszę tego dlatego, że jestem oburzona tym, że firmy konkurencyjne w stosunku do mojej pokazały większe liczby. Chcę pokazać, że takie rozbieżności to nie jest dobre zjawisko, zwłaszcza dla klientów, którzy chcą wybrać podwykonawcę, a wcześniej porównują ich oferty.

Dlaczego? Dlatego, że każda z tych firm podaje zupełnie co innego. Nie ma wspólnej pomiędzy definicji tego, czym jest strona i podstrona danego serwisu. Nie ma też wspólnie przyjętego sposobu zliczania serwisów social media. My możemy policzyć blox.pl jako serwis, a ktoś inny uzna poszczególne blogi na bloxie za osobne serwisy. My uznamy Facebooka za jeden serwis, a ktoś inny – wszystkie fanpages potraktuje jako osobne serwisy. I dlatego ofert nie można porównać, kierując się samymi liczbami. Tymczasem to będzie robił mało zorientowany w działaniu usługi klient – dla niego magia wielkich liczb ma swój nieodparty urok.

Nie tędy droga. Po pierwsze, my jako dostawcy powinniśmy się dogadać, co do wspólnego sposobu prezentacji wyników, tak, aby klienci mogli dokonywać rzetelnych porównań. Podobnie jak zrobił to AMEC, tworząc tabelę metodologiczną do raportów z social media. Po drugie, jeśli jesteś klientem, nie sugeruj się samymi liczbami. Przetestuj różne narzędzia, porównaj ich działanie i wybierz to, które najbardziej odpowiada Twoim potrzebom.

PS. Dzisiaj po 17 rozpoczyna się migracja bloga do nowego hostingu. Mogą być chwilowe problemy z jego dostępnością.


Partnerzy