Syndrom konferencyjnego wygi

Idziesz na kolejną konferencję albo szkolenie i wychodzisz rozczarowany, że nic zaskakującego się nie pojawiło. W takim razie ten wpis jest dla ciebie.

Znam to zjawisko ze swoich własnych doświadczeń – pracuję zawodowo od 2001 roku, a zatem piętnaście lat. Staram się poszerzać moją wiedzę na różne sposoby. Konferencje są jednym z nich, jednak od jakiegoś czasu czuję, że mi nie wystarczają. Niewiele się na nich dowiaduję. Pół biedy, gdy pokazywane są przykłady kampanii przeprowadzonych przez różne firmy – to jest zawsze nowe. Drugie pół, gdy mamy opis aktualizacji jakiegoś narzędzia, bo to z kolei jest zawsze nowe i praktyczne. Ale taka formuła wydarzeń jest rzadsza. Większość prelegentów to zazwyczaj handlowcy próbujący pod pozorem opowieści o trendach sprzedać swoje produkty.

Znam to zjawisko z opowieści znajomych. Rozmawiałam z koleżanka, która jest szefową działu marketingu globalnej firmy IT. Skarżyła się, że chodzi na szkolenia i konferencje, ale nie dowiaduje się już niczego nowego. Myślała, że może coś przegapiła i pytała, czy coś mogłabym jej polecić. Nie byłam w stanie. Bywamy na tych samych wydarzeniach branżowych i podobnie jak ona, przez większą część czasu mam poczucie, że “to wszystko już było”.

conference details

Niektórzy mogliby tutaj upatrywać problemu w organizatorach lub prowadzących. Narzekać, że się nie starają, albo że poziom wydarzeń systematycznie się obniża. Że kiedyś było lepiej. Ale to nie tak. Konferencje z grubsza są, jakie były, to co się natomiast zmienia, to jest nasz poziom wiedzy. Dlatego udział w konferencjach i szkoleniach z własnej specjalizacji zawodowej to dobre narzędzie dla osób początkujących, które chcą się szybko zorientować, jaka wiedza jest podstawowa w danym momencie dla danej branży i dla specjalistów, którzy swoją wiedzę podstawową chcieliby poszerzyć.Tymczasem i wielu z Was, i ja, jesteśmy już nieco dalej. Mamy syndrom znudzonego wygi, któremu wydaje się, że wszystko już było, ale nadal z uporem maniaka chodzimy na konferencje naszej specjalizacji i bezskutecznie liczymy na cud.

Niepotrzebnie. Istnieje co najmniej kilka innych sensownych pomysłów na spędzenie czasu i zwiększenie zasobu swojej wiedzy. Warto też urealnić swoje oczekiwania. Sama przetestowałam na sobie kilka pomysłów. Oto one:

  • Odpuść sobie krajowe konferencje z twojej specjalizacji. No, chyba, że twoim głównym celem jest spotkanie się ze znajomymi i impreza, a nie słuchanie prezentacji.
  • Tak samo odpuść sobie szkolenia z tematu, na którym świetnie się znasz. Chyba, że nastawiasz się bardziej na dzielenie się swoimi doświadczeniami i uczenie się na doświadczeniach innych. Przekazując swoją wiedzę innym, bardziej ją ugruntowujesz.
  • Szukaj wiedzy na konferencjach zagranicznych. Mi bardzo podobało się na konferencjach AMEC z cyklu European Measurement Summit. Tam nigdy się nie nudziłam – miałam przegląd najświeższych pomysłów na pomiar działań PR, a równocześnie możliwość porozmawiania z ludźmi z całego świata, których znałam tylko z ich artykułów, blogów i książek.

conferenceroom

  • Chodź na konferencje na takie tematy, które są luźniej związane z twoją specjalizacją zawodową lub są całkowicie nowe. Dla mnie taką konferencją jest Kongres Badaczy, choć badacze z wieloletnim stażem też mają już konferencyjnego wygi. Podobnie jest z Internetbeta.
  • Zostań prelegentem/trenerem, jeśli potrafisz dzielić się swoją wiedzą z innymi i nie boisz się występować publicznie (lub czujesz, że jest szansa, że sobie z tym poradzisz). Przy okazji rozwiniesz szereg nowych i przydatnych w biznesie umiejętności.
  • Czytaj literaturę branżową po angielsku. Rynek Stanów Zjednoczonych jest większy od naszego, w związku z tym jest na nim masa książek, które o pewnych kwestiach traktują bardziej szczegółowo, niż książki dostępne w Polsce. Jest to też dobry sposób na przypomnienie sobie języka i rozszerzenie swojego słownictwa.
  • Zacznij pisać swoje książki/bloga. To też sposób na uczenie się, gdyż opracowując jakiś temat, musisz się sporo naczytać, a potem jeszcze poukładać to sobie w głowie. Pisanie książek znakomicie porządkuje i systematyzuje naszą wiedzę.

Z pewnością, nie ma co zatrzymywać się na narzekaniu na spadający poziom konferencji. Jeśli tylko zauważysz u siebie syndrom konferencyjnego wygi – to najwyraźniej czas, abyś zaczął szukać nowej wiedzy gdzieś indziej.


  • Łukasz Zając/ Zając PR

    Masz rację.
    Ja dzielę tort budżetowy na kilka dobrych wydarzeń w Polsce i Niemczech.
    Często sam zamawiam szkolenia szyte na miarę, dla konkretnych odbiorców, bez masówy. To inna jakość…

    Każdy z nas odwiedza konferencje, również w celach budowania relacji (networking). Warto, aby organizatorzy zadbali o dobrą przerwę obiadową np. 1h – do 1,5h.

    Na koniec. Słaba jakość materiałów drukowanych. Nie chcę ulotek, ale dobry konspekt. Notes może być na deser.
    Przed nami jeszcze dużo dżungli w konferencjach i eventach…

    • Jak dla mnie idealny schemat dla networkingu ma Kongres Badaczy PTBRiO. Przerwy kawowe i obiadowe są zaplanowane idealnie.
      Nie biorę zazwyczaj materiałów drukowanych – konferencja to dla mnie luźne inspiracje raczej niż garść konkretów do studiowania w domu. Ale notesy bardzo doceniam. Takie typowe kołonotatniki, ale z twardymi okładkami, przydają się mi się bardzo i zawsze je doceniam – sporo rzeczy zapisuję też ręcznie.

      • Łukasz Zając/ Zając PR

        Kongres Badaczy PTBRiO – ma właściwą cenę do jakości.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy