SARTE czyli sposób na castingi pomysłów

Kiedy jeszcze pracowałam w agencjach PR, zmorą branży były przetargi, rozpisywane po to, aby pozbierać pomysły (czasem zwane wręcz „castingami pomysłów”), a nie by wyłonić zwycięską agencję i nawiązać z nią współpracę. Zazwyczaj po jakiś czasie zdumieni pracownicy agencji dowiadywali się, że firma, w której przeprowadzili prezentację, zrealizowała kampanię łudząco podobną do ich pomysłu… Nie mieli jednak możliwości dochodzenia swoich praw w sądzie. Takie przejawy twórczości, jak hasła marketingowe czy pomysły na kampanię PR nie są przecież patentowane tak, jak technologie czy znaki towarowe. Trudno zatem dowieść w sądzie, że jest się ich autorem.

Teraz ma szansę się to zmienić. SARTE to usługa, która chroni projekty przed ich bezprawnym wykorzystaniem. Autor może w niej zarejestrować swój projekt i w wypadku nieuprawnionego skopiowania, dochodzić swoich praw przed sądem. Certyfikat SARTE jest wówczas dowodem sądowym w procesie lub argumentem aby zawrzeć ugodę.

Jak to działa:

  • Przed zaprezentowaniem swojego pomysłu rejestrujesz go w SARTE. Do systemu SARTE możesz przesłać pliki o dowolnym rozszerzeniu, także pliki spakowane dowolnym programem. Każdy plik jest przetrzymywany w postaci zaszyfrowanej w kilku częściach, znajdujących się na niezależnych od siebie serwerach. Pliki są szyfrowane już na etapie przesyłania ich do serwisu – w systemie SARTE pojawiają się więc jako zamknięte archiwa. Nikt nie ma możliwości podglądu ich zawartości.
  • Po rejestracji pomysłu otrzymujesz certyfikat SARTE, potwierdzający, że dokument jest Twoją własnością.
  • Logotyp SARTE możesz umieścić w prezentacji lub innym dokumencie opisującym Twój pomysł.
  • W przypadku naruszenia praw autorskich przez wykorzystanie projektu bez wiedzy i zgody autora, Certyfikat SARTE jest niepodważalnym dowodem sądowym. Klientów SARTE reprezentuje tutaj kancelaria Czyżewscy Kancelaria Adwokacka S.C. – więc nie trzeba już samodzielnie szukać prawników.

Poza agencjami PR, SARTE mogą docenić:

  • graficy
  • projektanci stron www, developerzy
  • fotografowie, dziennikarze
  • programiści (kod, aplikacje)
  • agencje reklamowe i marketingowe
  • agencje SM
  • projektanci aplikacji i gier
  • domy mediowe
  • architekci, architekci wnętrz
  • scenarzyści
  • copywriterzy, autorzy tekstów
  • finansiści (modele biznesowe, prezentacje ppt)
  • muzycy
  • agencje HR, headhunterzy i rekruterzy (listy kandydatów)
  • operatorzy DTP, cały sektor poligraficzny
  • konsultanci
  • projektanci mody
  • tłumacze
  • autorzy niesprecyzowanych pomysłów (na reklamę, sztukę, film)

oraz wszyscy inni, którzy w swojej pracy odczuwają konieczność ochrony swoich pomysłów.

Usługa jest płatna – od 49 PLN jednorazowo za zarejestrowanie jednego pliku do 2499 PLN rocznie za nieograniczoną liczbę plików. W przypadku każdej rejestracji ochrona jest bezterminowa. Moim zdaniem może przydać się tym, którzy są szczególnie narażeni na kopiowanie pomysłów, a do tej pory nie mogli dochodzić swoich praw na drodze prawnej. Może też przydać się tym, którzy mają jakiś unikalny pomysł, z którym wiążą ogromne nadzieje i plany zawodowe, ale obawiają się jego zbyt wczesnego ujawnienia ze względu na ryzyko skopiowania.

Co o tym sądzicie? Czy skorzystalibyście z takiej usługi?


  • Janusz

    Generalnie problemem jest jakakolwiek ochrona koncepcji czy idei jako takich, więc jeśli jest to system (a na taki wygląda), który pozwala choćby potwierdzić, że istniała jakiegoś dnia, przed wysłaniem na przetarg – to to jest bardzo mocny dowód. Sąd sądem, ale przynajmniej agencja kradnąca pomysły dwa razy się zastanowi czy ukraść akurat mój, skoro został zabezpieczony. Pomysł bardzo dobry.

  • To odpowiedź na ważną potrzebę na rynku. Ciekawa jestem, czy istnieją już case’y potwierdzające skuteczność tego certyfikatu.

    Mam obawy, że „Polak potrafi” i zawsze znajdzie jakiś kruczek np. mówiąc, że to pomysł bardzo prosty i trzy inne agencje też go przedstawiły, więc to tak, jakby ktoś opatentował użycie koła w logotypie itd.

    Trzymam kciuki, zwłaszcza za to, aby „pożyczający” sobie pomysły zaczęli powstrzymywać się przed pożyczaniem. Nawet tych pomysłów bez certyfikatu.

  • Mikelos

    Potrzeba rynku jest wyraźna, pytanie czy akurat to narzędzie okaże się skuteczne w praktyce biznesowej.

    Teraz o moich wątpliwościach:
    – Proces składania i certyfikowania plików. Konkretnie: zawartość pliku jest szyfrowana i nikt do niej nie może zajrzeć. Nadawca otrzymuje „certyfikat legalności”. A co będzie jeśli dwa podmioty, wyślą pliki z taką samą zawartością (np. hasłem reklamowym) ? Oba otrzymają po „certyfikacie legalności” 🙂 I co wtedy – decyduje data stempla pocztowego 😉
    – Cennik – no pięknie, tylko nie wiadomo czy to jest jednorazowa opłata rejestracyjna czy opłata np. miesięczna.
    – „Twoja armia prawników” brzmi groźnie, tyle że w praktyce oznacza to, że musisz za tą armię i tak samodzielnie zapłacić. Ile ? No niestety link do cennika nie działa 🙁
    – „Logotyp SARTE możesz umieścić na dowolnej prezentacji” No mogę, w sumie każdy może i co z tego ? Tu dochodzimy do największej słabości tego rozwiązania: braku możliwości weryfikacji z zewnątrz czy dany projekt jest rzeczywiście zgłoszony. Wraz z Logo, powinien być generowany unikalny klucz (ID), który każdy może zweryfikować on-line na stronie SARE. Bez tego cała ta zabawa w certyfikaty przypomina nieco zabawę w „talon na balon” 😉

    Niemniej trzymam kciuki !

  • SARTE

    Odpowiem, jeśli pozwolicie, na wątpliwości Mikelosa:

    1) „Co będzie jeśli dwa podmioty, wyślą pliki z taką samą zawartością (np. hasłem reklamowym)? Oba otrzymają po „certyfikacie legalności”. I co wtedy – decyduje data stempla pocztowego?”

    SARTE nie przyznaje certyfikatu „legalności”. Rozumiem, że to tylko skrót myślowy. Nie determinujemy autorstwa projektu, tylko poświadczamy stan faktyczny w określonym punkcie na linii czasu. Jeśli dwie agencje wpadną niezależnie na ten sam pomysł i obie zgłoszą hasło w identycznej formie, trudno uznać jedną z nich za wyłącznego autora. Obie są autorami swoich pomysłów i mają do nich prawa. Jeśli pomysły są identyczne w każdym aspekcie, w teorii prawa – sprawa jest nierozwiązywalna. W praktyce – oznacza to, że pomysł nie był jednak tak oryginalny, jak się twórcom (z obu stron) wydawało i nie przedstawia sobą aż takiej wartości. Natomiast jeśli tylko jedna agencja zarejestruje swój pomysł w SARTE, w praktyce uzyska znaczną przewagę nad drugim autorem w dochodzeniu swych praw, bo SARTE jest niezależną stroną trzecią, dostarcza obiektywnego dowodu, którego stronie przeciwnej będzie brakowało.

    2) Cennik jest wyjaśniony na stronie SARTE bardzo precyzyjnie. W najtańszym pakiecie jest to opłata za jednorazową rejestrację, w najdroższym – roczny abonament pozwalający zarejestrować dowolną liczbę plików. W każdym przypadku zarejestrowany plik jest chroniony bezterminowo, ochrona nie wygasa po z góry określonym okresie (np. roku). Zapraszam na: http://www.sarte.pl/oferta

    3) Ceny specjalne za usługi Kancelarii Czyżewscy dla klientów SARTE są widoczne dla zarejestrowanych użytkowników. Zapraszamy do założenia konta (można to zrobić bezpłatnie). Usługi prawne zawsze kosztują, zwłaszcza tak renomowanej kancelarii, natomiast SARTE sprowadza ten koszt do poziomu akceptowalnego przez każdego, kto profesjonalnie operuje na rynku – i jest to jedna z najważniejszych funkcjonalności SARTE. Nasi klienci otrzymują dostęp do usług najlepszych specjalistów prawa własności intelektualnej w Polsce na zupełnie innych (zdecydowanie bardziej korzystnych!) zasadach niż normalnie. W efekcie ci, których nigdy nie byłoby stać na taką „armię prawników”, mogą z niej jednak skorzystać.

    4) „Wraz z Logo, powinien być generowany unikalny klucz (ID), który każdy może zweryfikować on-line na stronie SARTE. Bez tego cała ta zabawa w certyfikaty przypomina nieco zabawę w „talon na balon””

    To nieprawda. Mikelos zakłada, że jedynie własnoręcznie sprawdzone przez potencjalnego naruszyciela ryzyko konsekwencji powstrzyma go przed kradzieżą pomysłu. Tak nie jest. Tym „straszakiem” jest sama obecność takiego emblematu – informacja o potencjalnej odpowiedzialności. Podobnie jak włamywaczy odstraszają plakietki firm ochroniarskich wieszane na ogrodzeniach (również można je podrobić, prawda?). Na rynku światowym operuje kilka firm, których praktyka działania to potwierdza (np. FRAPA, rejestrująca formaty telewizyjne na terenie USA i UE). Nota bene, logotyp SARTE udostępniany naszym użytkownikom jest inny niż ten widniejący na stronie – proste copy&paste ze strony nie wystarczy.

    Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę rozwiać wątpliwości.

    Tomasz Michniewicz,
    SARTE.pl

    • Mikelos

      Witam
      Cieszę się że mój komentarz wywołał reakcję właściciela serwisu, dyskusja jest zawsze lepsza od obojętności i dobrze wróży samej usłudze.

      Ad 1) „certyfikat legalności” to oczywiście pewna figura marketingowa, którą zaczerpnąłem chyba nawet ze strony SARTE. W praktyce prawnej każde oświadczenie, tym bardziej poświadczone przez zaufaną stronę trzecią może być wzięte pod uwagę w toku postępowania dowodowego. Tutaj SARTE faktycznie może się przydać co nie jest równoznaczne, że jest gwarantem sukcesu w toku postępowania sądowego.

      Ad 2) Przepraszam, ale jestem chyba ślepy. Jako niezalogowany użytkownik czytam tabelę i nijak nie widzę w niej opisu jakiego okresu dotyczy opłata. Widzę za to błędny przypisy dotyczący tabeli (powinny być dwa osobne przypisy oznaczone jako * i **)

      Ad 3) Oczywiście rozumiem że usługi prawnika kosztują. To co mnie rozbawiło, to zderzenie marketingowego słowotoku o „Armii” ze smutnym faktem, że trzeba za nią płacić dodatkowo. To fajnie, że na stronie dodaliście informację iż cennik dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników. Dla potencjalnego klienta jest to utrudnienie – muszę się zarejestrować, choć nie wiem czy będę korzystał z usług. No, marketingowo jest to słaby pomysł.

      Aha, czy link do cennika jest aby poprawny ? Wygląda jakby jakiś developer zapomniał coś zmienić http://www.brainbox.test.yellow-lab.pl/oferta#

      Ad 4) Totalnie się z tym nie zgodzę. Żyjemy w cyfrowym środowisku i opieranie całego rozwiązania na prostym stawianiu stempla (pasywnego logotypu) przypomina mi średniowieczną praktykę.

      Analogia z nalepkami firmy ochroniarskiej na domu jest dobra, tyle że towarzyszy jej myślenie magiczne co do zasady działania. To co odstrasza złodzieja to nie nalepka, tylko wyjący alarm i świadomość, że ma tylko parę minut na zabranie fantów zanim przyjedzie ekipa. Pobawmy się w analogię: wasz logotyp to nalepka firmy ochroniarskiej. Jak sprawdzić czy działa ? Nijak. Kopiuję ją z innego dokumentu, choćby konkurencji, albo rzeźbie Photoshopie.

      Zobaczcie jak dokonywana jest online weryfikacja certyfikatów choćby przez Thawte, np.
      http://www.thawte.nl/en/products/ssl123+certificates/

      Logotyp Thatwe na stronie która go wykorzystuje jest aktywny. Podobnie może być w przypadku prezentacji wysłanej klientowi w PDF czy innym formacie. Klient który otrzyma prezentację z projektem, jeśli kliknie w wasze logo, musi zobaczyć że to jest REAL THING a nie atrapa. Musi usłyszeć „wyjący alarm” trzymając się analogi z domem.

      Pozdrawiam, Troll/Tester/Mikelos 😉

      Ps. Przy okazji czemu blokujecie dostęp do robotów wyszukujących ? Obraziliście się na Googla i nie chcecie być wyszukiwani ? Rozumiem ten ruch na etapie testów, ale kiedy jesteście już komercyjnie uruchomieni to chyba chcecie być znalezieni ? Konfiguracja pliku robotstxt.html -> polecam przeczytać
      http://www.robotstxt.org/robotstxt.html

  • Anna Miotk

    Co do opłat – właśnie się zorientowałam, że w notce przy drugiej cenie powinno być słowo „rocznie” a nie „jednorazowo” i dokonałam niezbędnej poprawki 🙂

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy