Pokongresowo

Wróciłam z Rzeszowa, obrobiłam się z bieżącą pracą, czas zatem na parę słów podsumowania.

Jeśli chodzi o merytorykę tegorocznego Kongresu PR – przede wszystkim kryzys w jego różnych wariantach. Po pierwsze: kryzys w gospodarce – mamy go, czy nie?, na to pytanie próbował odpowiedzieć Michał Macierzyński, precyzując różne pojęcia ekonomiczne. Kryzys oczami mediów (Sebastian Bykowski) – tutaj wyszło, że nawet poważni ekonomiści nie wiedzą, co będzie dalej i plączą się w zeznaniach. Prezentacje Pawła Netczuka i Lidki Marcinkowskiej dotyczyły tego, jak firma powinna się zachowywać w trudniejszych czasach. Nadal prawdziwe jest powiedzenie „co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Prezentacje nowszych i starszych rozwiązań i usług: portal zapytajekspertow.pl (czyli rozwiązanie społecznościowe dla dziennikarzy potrzebujących wypowiedzi – ja się już jako ekspert zarejestrowałam – ale widzę, że przed twórcami duża praca, aby zachęcić dziennikarzy do korzystania z portalu), rozwiązania społecznościowe firmy Mixxt, tych od KupFranki.pl (przy okazji wspomnieli o naszym nowym systemie, NewsPoint UGC), intranet w dobie Web 2.0 czyli prezentacja Ideo. Po drugie, kryzys samego pojęcia public relations, które coraz częściej używane przez polityków jako słowo-wytrych nabiera negatywnych skojarzeń. Organizacje branżowe w ramach protestu wystosowały List Otwarty. Jeśli chodzi o badania w PR, dwie prezentacje: Kuby Antoszewskiego na temat postaw PRowców względem kryzysu ekonomicznego i prof. Jerzego Olędzkiego na temat etyki PR. W przyszłym roku marzę, aby takich prezentacji badawczych było więcej (a najlepiej, aby cały blok był poświęcony badaniom). Nie zostałam na trzecim dniu, który dotyczył PR samorządowego. Obowiązki i drugi rozdział doktoratu wzywały do szybszego powrotu do Warszawy…

Organizacyjnie jak zawsze wszystko dopięte na ostatni guzik, w czym wielka zasługa Darka Tworzydło, który czuwał nad wszystkim osobiście, jak przystało na dobrego gospodarza. Jedzenie – pyszne; w tym roku szczególnie smaczne były ciasteczka do kawy w kilkunastu różnych gatunkach (moimi ulubionymi pozostały biszkopty z galaretką w polewie z białej czekolady). Imprezy towarzyszące – stały zestaw: kręgle w Grandzie oraz Kielnarowa. Jednak to nie atrakcje dodane decydują o tym, że jest fajnie – a ludzie, możliwość spotkania i podyskutowania z innymi osobami z branży. Aczkolwiek był jeden zespół, na który zwróciły uwagę zwłaszcza panie: Avocado. Ale co ja będę pisać, zobaczcie to na własne oczy (i usłyszcie na własne uszy):

Z ciekawostek: brak wystarczającej ilości gniazdek i przedłużaczy stał się istotnym czynnikiem integrującym branżę public relations. Kwitła samopomoc w formie użyczania sobie dostępu do prądu (większość laptopiarzy, podobnie jak ja, ma baterie wytrzymujące maksymalnie 2 godziny). Kto miał gniazdko, ten miał władzę ;-> Na szerszą skalę wykorzystywaliśmy też Blipa do relacjonowania, co się na bieżąco dzieje na sali pod tagiem #kongrespr. Bardzo spójną bliporelację przygotował Łukasz z ePR.pl, do tego przyłączali się również inni blipujący (skoncentrowani zazwyczaj w prawym górnym rogu sali – dostęp do gniazdek w dużej ilości). Tym sposobem w praktyce pokazaliśmy, jak mikroblog może służyć do budowania społeczności wokół wydarzenia. Mam nadzieję, że przyglądający się PRowcy będą umieli zrobić z tego praktyczny użytek.

Powiązane wpisy:

Tags: ,

Odpowiedzi: 4 do “Pokongresowo”

  1. Łukasz Wilczyński
    28/04/2009 o 17:47 #

    W kwestii kryzysu dodajmy może jeszcze prezentację na temat domniemanego pogromu tzw. PRowincji, co wzbudziło duży uśmiech wśród osób reprezentujących właśnie firmy spoza stolicy.

  2. Anna Miotk
    28/04/2009 o 20:00 #

    prawdę mówiąc, ja też w ten pogrom nie wierzę. to tak, jakby powiedzieć, że przez kryzys zniknie z rynku połowa związkowych agencji :/

  3. Olaf
    15/05/2009 o 15:43 #

    Aniu – dawno nie czytałem tak dobrego sprawozdania. Esencjonalne, ale pelne tresci. Co do kryzysu – kryzys widac golym okiem i jesli ktos uwaza, ze jest inaczej wykazuje sie w moim przekonaniu dosc spora ignorancja. Pekla banka z wirtualnymi pieniedzmi. Wartosc akcji pod ktore firmy braly kredyty drastycznie spadla. Spadla produkcja, spadl popyt, dane makroekonomiczne wolaja o pomste do nieba. No i nastroje konsumentow. Te leza w gruzach. Rozwoj w duzej mierze opiera sie o wydawanie pieniedzy (inaczej obrot pieniedzmi). Jesli ludzie za bardzo oszczedzaja, paradoksalnie, przyczyniaja sie do mocnego hamowania gospodarki. Oczywiscie to duze uproszczenie, ale chcialem pokazac schemat.

    To co mi sie wydaje bardzo ciekawe to niezwykla predkosc wymiany informacji w globalnej gospodarce. To ze niektorzy nie widza kryzysu to efekt tego co dzieje sie w tle. Wiecej na ten temat powiem we wrzesniu.

  4. Anna Miotk
    17/05/2009 o 13:22 #

    Olaf – wielkie dzięki za pozytywną opinię.
    Co do kryzysu, cały czas zadaję sobie pytanie, na ile jego objawy podsyciły media na początku roku – właśnie przez to, że ludzie zaczęli się zastanawiać i przestali wydawać pieniądze (a firmy zaczęły na wszelki wypadek szukać oszczędności). Panika była przecież straszna. Podobną, tylko krócej trwającą, można było zaobserwować ostatnio w przypadku świńskiej grypy. Dziennikarze działają dość specyficznie – na 100 przypadków spłacania kredytów, w tym 99 spłacanych kredytów i 1 niespłacany, nagłośnią ten 1 i jeszcze przedstawią jako trend. Warto o tym pamiętać.
    Bo to, że jesteśmy powiązani z innymi rynkami i to, że chociażby przez to nie mamy szansy nie oberwać, nie ulega wątpliwości. Pytanie tylko o skalę i pytanie, co w tej sytuacji można zrobić, żeby nie pogłębiać objawów.

Napisz komentarz