Czyli krótkie podsumowanie z dwóch konferencji, na których byłam w ostatnim czasie.
Czas by coś napisać. Nawał obowiązków związanych z pracą zawodową i dalszymi pracami nad doktoratem nie pozwolił mi skupić się na pisaniu bloga. Dzisiaj odrabiam zaległości. W piątek, 20 marca, wygłosiłam prezentację na konferencji Internet Marketing Summit zorganizowanej przez Cooper Conferences. Mówiłam na temat narzędzi monitorowania treści UGC. Pokazałam przykłady zastosowań narzędzi Web 2.0 w komunikacji firmowej, a także sposoby, w jaki można obserwować toczące się konwersacje. Ze spotkań branżowych odnoszę zresztą wrażenie, że jest to temat w Polsce ciągle jeszcze nowy dla firm, chociaż nowe narzędzia UGC zyskują w naszym kraju licznych użytkowników.
Kolejna konferencja to zorganizowana przez Maćka (blog Mediafun) „Taka konferencja rze muwie WOMM”, której zresztą patronowaliśmy jako NewsPoint. Tym razem byłam gościem. Sala konferencyjna OSiR przy Polnej zgromadziła tłumy, zainteresowane tematyką marketingu szeptanego i próbami standaryzacji usług podjętymi przez firmy z tego sektora. Widać, że branża marketingu szeptanego w Polsce dojrzewa, skoro największe firmy jednym głosem mówią o potrzebie wprowadzenia regulacji w formie kodeksu (chociaż spotkałam się też – co prawda nie na tej konferencji – z poglądem, że chęć standaryzacji i promowania standardów ma być sposobem na przyciągnięcie klientów do dużych firm). Wróćmy do meritum. Poza zabawnym a równocześnie bardzo merytorycznym wprowadzeniem w temat, dokonanym przez gospodarza konferencji, wyróżniały się zwłaszcza prezentacje Natalii Hatalskiej, Michała Wolniaka z Heureki i Mariusza Woźnickiego z Harder & Harder. Ciekawa była też debata prowadzona przez przedstawicieli agencji PR, chociaż późna piątkowa pora po męczącym tygodniu spowodowała, że miałam duże problemy z koncentracją. Z tego powodu nie zostałam też już na debacie dotyczącej standardów prowadzenia kampanii marketingu szeptanego – i tutaj czekam na relacje na innych blogach.
Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu
Powiązane wpisy:


Mam szereg watpliwości, apropo tego „samoograniczenia sie”…
Natomiast, uważam że są pewne mechanizmy (prze kontrole prosumencka rynku), które pomogą ustabilizować sytuację, zanim bedzie za pózno.
Co racja, to racja…
Czas pokazuje, że Internet stał się równoważnym, a z czasem najwazniejszym kanałem komunikacji z klientami, konsumentami czy b2b.
Tak, bez świadomych konsumentów (internautów) zdecydowanie nie da się nic zrobić. A Polak jeszcze na tyle świadomym konsumentem nie jest, chociaż pojawiają się już pierwsze przebłyski – na przykład społeczności zbuntowanych klientów mBanku czy inicjatywa kupfranki.pl.
A internet ma liczne możliwości, których tradycyjne media nie mają. Chociaż wiele agencji PR i klientów tych agencji tego jeszcze nie dostrzega, nadal liczy się dla nich głównie prasa drukowana. Ale z czasem to się zmieni. Przypuszczam, że rozwój mediów pójdzie w taką stronę, że prasa drukowana wyspecjalizuje się w pogłębionych analizach, a internet będzie od newsów.
no właśnie sobie zajrzałam na Twojego bloga. oczywiście, można dyskutować, czy wszyscy aby na pewno będą tego przestrzegali, czy nie znajdzie się grupa ludzi skuszonych tanim zarobkiem. tak jest też w branży PR – jest miejsce i na tych, którzy stosują się do ustalonych standardów, jest miejsce na tych, którzy zrobią wszystko dla pieniędzy. niemniej jednak myślę, że taka próba debaty i ustalania standardów jest potrzebna.
swoją drogą, fajny macie pomysł na wejście w nowe media, ostatnio wędrowałam po Waszych blogach. a jeszcze kiedy 5 lat temu pracowałam w Weberze i mówiłam, że internet to przyszłość, wszyscy patrzyli na mnie jak na dziwoląga…