Personal branding dla opornych

czyli Jakub Prószyński (Pijaru Koksu) dzieli się doświadczeniem budowania swojej marki osobistej.

Kuby Prószyńskiego chyba nie trzeba przedstawiać tym z Was, którzy na bieżąco śledzą nowości z internetowego światka. Blog Pijaru Koksu w bardzo krótkim czasie stał się jednym z najbardziej popularnych blogów internetowo-marketingowo-PR-owych, a Kuba – rozpoznawalnym blogerem. Ponieważ wcześniej spodobała Wam się recenzja książki „Personal branding 2.0” Dana Schwabela, pomyślałam, że dobrym rozwinięciem tematu będzie właśnie artykuł napisany specjalnie przez Kubę. Zapraszam Was do lektury!

W kwietniu stukną dwa lata mojego blogowania. Przez ten czas udało mi się poznać wiele ciekawych osób, wypromować moją internetową pisaninę oraz własną osobę. W jaki sposób? Otóż istnieje coś takiego jak personal branding, który uprawiałem na początku dość instynktownie. Potem jednak doszło planowanie i wyznaczanie celów.

Zatem w prostych słowach, czym jest personal branding? Dla mnie jest procesem tworzenia własnej marki, sieci kontaktów oraz wypracowywania statusu eksperta. Bo możemy być znani w pewnych środowiskach, ale funkcjonować w nich na zasadach dyletanta, który nie ma o niczym pojęcia… Zacznijmy jednak od początku.

Przede wszystkim w personal brandingu ważne jest zrozumienie samego siebie. Na co nas stać, w jakim kierunku podążać i które narzędzia będą najlepsze. Po drugie powinniśmy poznać naszych potencjalnych odbiorców. Co ich interesuje? Gdzie się wypowiadają? To prowadzi nas do znalezienia niszy tematycznej dla siebie, w czym chcemy się specjalizować, o czym mówić i gdzie. Zawsze rekomenduję własny blog, Pijaru Koksu, który będzie bazą wypadową + maksymalnie 2 sieci społecznościowe. W zależności od tego gdzie najczęściej rozmawia się o danej tematyce. Facebook + Twitter, Facebook + Google+, a może Goldenline + LinkedIn? Wszystko zależy od Waszych odbiorców.

Jeszcze wracając do mojegobloga. Czemu akurat baza wypadowa? Raz, że media społecznościowe nie należą do nas, informacje w nich żyją krótko. A na blogu? Czasem ktoś znajdzie nasz wpis nawet po roku czy dwóch. Rekomenduję również tworzenie treści uniwersalnych, a nie newsowych. Takich, które się nie starzeją. Po drugie blog to miejsce do dzielenia się długimi myślami, a nie krótkimi strzałami, jak w mikroblogach typu Twitter lub Facebook.

Spytacie teraz w jaki sposób to wpływa na naszą markę osobistą? Otóż, jeśli się samoedukujemy w pewnej dziedzinie, zdobywamy czytelników, stajemy się dla nich autorytetem, oni przekazują naszą wiedzę dalej. Wchodząc z nimi w interakcję, stajemy się liderem pewnej społeczności, tworzymy własny pozytywny wizerunek. Do pewnego momentu mógłbym stwierdzić, że niczym prawdziwe marki, sprzedajemy się. Nie za pieniądze, a za uwagę i rekomendacje.

Zatem jaka powinna być marka personalna? Przede wszystkim autentyczna i szczera. Mówimy co myślimy, nie udajemy, nie gramy roli. Transparentność zaś pozwala na pokazywanie siebie w różnych sytuacjach. Jeśli korzystamy z mediów społecznościowych, to nie umieszczajmy publicznie tylko wpisów na tematy dotyczące naszej branży. Wrzućmy czasami zdjęcie z wyjazdu lub ulubioną piosenkę, itd. Dajmy się poznać i polubić osobom, które nas obserwują. Bądźmy również empatyczni i pomocni, zrozumienie, czego szukają nasi odbiorcy oraz wyciąganie pomocnej dłoni tylko zapunktują. Nawet jeśli nie będziemy mieć na początku z tego żadnego zysku.

Zatem jak stworzyć personal brand? Przede wszystkim planując, budując ekspercki i klarowny wizerunek własnej osoby. Niekontrowersyjny, a zarazem przystający do naszego charakteru. Odrobina lansu nie zaszkodzi, ale też trzeba do pewnego momentu zachowywać pokorę. Pamiętajmy również, że nic nie zdziałamy bez innych ludzi, dlatego warto inwestować w networking, spotkania na żywo i budowę sieci kontaktów. Social media są w tym nieocenione, ale miejmy na uwadze, że czasami zwykłe wyjście na piwo również buduje naszą autentyczność personal brandu.

Jakub Prószyński, bloger w Pijaru Koksu Blog i community manager w agencji Vis Services

Zainteresowanym tematem personal brandingu polecam również wpis „Ja – brand”, umieszczony na blogu Kuby.


  • Ładne 🙂 To wszystko oczywiście pochłania mnóstwo czasu, ale warto. Zastanawiam się tylko, jak radzisz sobie z dywersyfikacją treści, tzn. będąc na wielu portalach jednocześnie, jak sprawić żeby było „dla każdego coś miłego”? Ja się staram z takiej bardziej personalnej strony pokazać na Facebooku, a na Twitterze wrzucam wartościowe linki do artykułów branżowych. Ale czasem myślę, że tam też może powinnam trochę coś od siebie czasem dodać 😉

    • Myślę, że warto pokazać siebie czasami. Zwłaszcza, że nie wszyscy widzą każdy nasz tweet.

      Poza tym ja mam taki trzon treściowy – czyli marketing, ale czasami dobrym reason to talk jest chociażby ostatnio obejrzany film. Także ta dywersyfikacja jest dla mnie dość naturalna i lubię się dzielić wszystkim co składa się na mnie jako osobę.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy