Kłopoty z metodologią public relations

Urlop się skończył, wakacje też. Pora wrócić do obowiązków, w tym pracy nad rozprawą doktorską („Metody pomiaru i oceny efektów działań public relations stosowane w Polsce”). Pracuję właśnie nad jej kolejnym rozdziałem, w którym bliżej chcę się przyjrzeć metodologii badań oraz metodom i technikom badawczym public relations. Wydawałoby się, że sprawa jest banalnie prosta. Jednak nie do końca.

Owszem, jest w źródłach trochę informacji na temat samych powiązań public relations z innymi dyscyplinami. Jak choćby artykuł Anny Adamus-Matuszyńskiej w książce „Public relations. Znaczenie społeczne i kierunki rozwoju” o związkach PR z teoriami psychologicznymi i socjologicznymi. Dość ciekawa pod tym kątem jest też inicjatywa Institute for Public Relations, który na swojej stronie zamieścił zestawienie lektur z antropologii, psychologii i socjologii, które mogą być przydatne dla praktyków PR. Czasem w tekstach źródłowych wspomina się, na styku jakich innych dyscyplin kształtowało się PR czy też wyjaśnia się, dlaczego public relations i marketing jednak nie są tym samym.

Nie znalazłam natomiast tekstu, która tłumaczyłby dokładnie, jak powstała metodologia PR, jak wyglądała sprawa przyswajania metod badawczych stosowanych przez dyscypliny, do których public relations nawiązywało, a także tworzenia własnych specyficznych technik. Źródła wymieniają jedynie zestaw tych technik, czasem przedstawiając też podstawowe informacje na temat badań (podziały badań na ilościowe i jakościowe, ingerencyjne i nieingerencyjne, itd.). Wskazówki dawane przez jedno z moich głównych źródeł, publikację „Managing public relations” Gruniga i Hunta, którzy zobrazowali jak ogólnie postępowało unaukowienie dyscypliny za pomocą swoich czterech modeli, są dość nieprecyzyjne. Można przypuszczać, że w momencie zainteresowania psychologią wraz z teorią zmiany postaw w PR pojawiły się też metody mogące tę zmianę pokazać, a w momencie dojścia do wniosku, że głównym celem PR jest wzajemne zrozumienie (model symetryczny dwustronny Gruniga i Hunta), na znaczeniu zyskały nauki o komunikacji i ich badania. Nie wspomina się jednak, skąd i co zaczerpnięto, i proces ten przebiegał w czasie.

Zastanawiam się, z czego ten brak refleksji nad metodologią może wynikać. Być może dla dotychczasowych teoretyków PR zupełnie naturalnym było przejmowanie ich perspektyw badawczych, bez pogłębionej refleksji teoretycznej, i stąd panujący w naszej dziedzinie chaos. Być może w PR zabrakło naukowca, kto w sposób pogłębiony zająłby się tylko i wyłącznie metodologią badań i po dookreśleniu jej dopiero na tym gruncie zaprezentował poszczególne metody. A co dzieje się teraz, gdy z różnych nowych definicji PR zaczyna wyłaniać się kolejny model uprawiania dyscypliny (sam Grunig w najnowszych tekstach wspomina o „budowaniu trwałych relacji”, które są jednak czymś innym niż „wzajemne zrozumienie”)? Czy wiąże się to z poszukiwaniem nowych metod badawczych i nowych technik? Właśnie szukam odpowiedzi na te pytania (a za wszelkie podpowiedzi i sugestie będę bardzo wdzięczna).

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy