Dzień Bloga z tatarem w tle

Dzisiaj jest Dzień Bloga. W sumie najbardziej odpowiednia byłaby na dzisiaj notka, co zawdzięczam mojemu blogowi, ale o tym chyba już pisałam. O tatarze i blogosferze – jeszcze nie.

Niewtajemniczonym przypomnę. Zaczęło się od filmiku, w którym vloger kulinarny Piotr Ogiński skrytykował tatara firmy Sokołów. Firma pozwała blogera. Wywołało to wielkie oburzenie wielu blogerów, w tym tych znanych, ale też internautów, że nie tak się z blogerami współpracuje, że firma powinna zachować się zupełnie inaczej, a tak w ogóle jest to jeden wielki skandal i nikt nie będzie kupował produktów marki. Niektórzy  próbowali przy okazji zaistnieć i nagrali filmik z piosenką. Jak im to wyszło, oceńcie sami (przynajmniej są samokrytyczni).

Skandal

 

© burak çakmak – Fotolia.com

Znalazły się też osoby, które stwierdziły, że taka reakcja jest przesadna. O ile wyważona opinia Jacka Gadzinowskiego, wyrażona na Facebooku, spotkała się z uznaniem, o tyle już opinia Ewy Lalik, ex-redaktorki Spider’s Weba, ściągnęła na autorkę gromy, co wiąże się nie tylko z radykalnością jej tekstu czy wskazywaniem konkretnych blogerów, ale również ogólnym odbiorem jej osoby w środowisku internetowym. Chociaż i tutaj znaleźli się obrońcy. Burza zapoczątkowana tatarem ostatecznie obróciła się w dyskusję, co może, a czego nie może osoba prowadząca bloga.

Mam wrażenie, że wielu internautów działało w tej sprawie na zasadzie „ratunku, biją naszych!”. Nieważne, kto ma rację, bloger, czy firma, ktoś ośmielił się podnieść rękę na blogera, więc powinien za to ciężko zapłacić. Warto przyjrzeć się argumentom obu stron i nie ma co dawać się ponosić emocjom. Chociaż sama na miejscu osób z firmy pewnie próbowałabym się najpierw dogadać z blogerem, a przede wszystkim nie ignorowałabym jego wcześniejszych prób kontaktu.

Z drugiej strony bloger jest odpowiedzialny za swoje działania. Musi dbać o merytorykę tekstów, tak, aby nie można się było do nich przyczepić. Musi podać twarde argumenty. Musi być też przygotowany na to, że kogoś skrytykuje i ta osoba będzie chciała z nim rozmawiać, ale mogą też się trafić osoby, które będą chciały rozmawiać tylko przez prawników. Prowadzenie bloga nie daje gwarancji nietykalności i otrzymywania samych pochwał. Blog nie czyni bogiem, choćby nie wiem, jakby był popularny.

Jestem ciekawa, czy kryzys w internecie będzie miał wpływ na wizerunek marki. Informacja w mediach rozlała się dość szeroko i pojawiła się praktycznie we wszystkich ważniejszych serwisach. Ale czy przeciętny produktów tej firmy w ogóle to odnotuje?  Druga rzecz, nad którą się zastanawiam, to czy środowisko blogerskie zdobędzie się na przemyślenie własnych standardów. „Ratunku, biją naszych” to chyba nie najlepszy pomysł na standard.

A teraz idę świętować. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Bloga, Drodzy Czytelnicy!


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy