Crowdsourcing. Jak angażować konsumentów w świat marek

Czyli wprowadzenie w temat – dla wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej.

Za sprawą Iwony Kucharewicz, szefowej Randori, trafiła do mnie polska książka poświęcona crowdsourcingowi – „Crowdsourcing. Jak angażować konsumentów w świat marek”, pod red. Jana Kasprzyckiego-Rosikonia oraz Jacka Piątkowskiego.

Cieszę się bardzo, że powstała polska książka na ten temat. Książki zagraniczne są, a i owszem, bardzo inspirujące, ale ich trudnością jest to, że zazwyczaj pokazują coś, co sprawdziło się na rynku amerykańskim, a niekoniecznie sprawdzi się na rynku polskim. Z tego względu warto pisać książki dotyczące lokalnych rynków. I tak właśnie jest z „Crowdsourcingiem”, gdzie z teorii crowdsourcingu pokazano tylko najważniejsze elementy i wybrane przykłady, a równocześnie opisano nasze, lokalne uwarunkowania. Autorami książki są zresztą w dużej mierze osoby pracujące w MillionYou, polskiej firmie specjalizującej się w tworzeniu platform crowdsourcingowych na potrzeby marketingu.

Przede wszystkim – mamy dość przejrzystą definicję crowdsourcingu, napisaną przez Claudię Pelzer (s. 15):

Crowdsourcing to neologizm powstały z połączenia angielskich wyrazów „crowd” (tłum) i „outsourcing” (korzystanie z zasobów zewnętrznych). Proces ten wywodzi się z sektora swobodnej innowacji i opisuje outsourcing zadań i procesów twórczych do mas użytkowników Internetu. W ramach crowdsourcingu wyróżnia się szereg kategorii, takich jak: crowdfunding (wspólne finansowanie projektu przez społeczność), co-creation (współtworzenie – wspólne wykonywanie pracy twórczej przez część społeczność) i microtasking (wykonywanie przez społeczność drobnych zadań wchodzących w skład większego projektu, np. rozpoznawania tekstu).

Jak twierdzi Ross Dawson, tak rozumiany crowdsourcing można wykorzystać w różnych obszarach marketingu:

  • Tworzenie treści – angaożowanie tłumu do tworzenia różnego rodzaju treści, np. projektowanie logotypów, stron internetowych, tworzenie wideo, budowanie baz zdjęć, testowanie stron;
  • Burza mózgów – generowanie pomysłów, które można wykorzystać w działaniach marketingowych;
  • Rozwój produktu – angażowanie tłumu do zgłaszania pomysłów na produkty i na usługi, tworzenia strategii cenowych [czy ulepszania istniejących produktów i usług – przyp. A. M.]
  • Insight – zbieranie opinii użytkowników na temat produktu, usługi czy marki;
  • Zaangażowanie – angażowanie określonych grup docelowych tak, aby aktywnie spędzały czas z marką.
  • Klient jako rzecznik marki – użytkownicy rozprzestrzeniają opinie na temat produktu lub usługi wśród swojej rodziny, przyjaciół, znajomych.

Dalej książka omawia konkretne przykłady zastosowania crowdsourcingu w każdym z tych obszarów i pokazuje konkretne przykłady. Możemy dzięki nie prześledzić też powiązanie crowdsourcingu z outsourcingiem oraz marketingu skupiającego się na relacji marek z konsumentami. Dowiemy się, jak wygląda tworzenie i zarządzanie społeczności, poznamy też korzyści płynące z crowdsourcingu. Pojawia się kilka pomysłów na mierzenie efektów crowdsourcingu, aczkolwiek w tym rozdziale spodziewałam się czegoś więcej – zwłaszcza, że John Lovett w swojej książce „Sekrety pomiarów mediów społecznościowych” podaje wręcz gotowe mierzalne cele i wskaźniki, które można zastosować także w crowdsourcingu. Dowiemy się o tym, jak crowdsourcing rozwijał się w USA, jakie są obecne trendy w rozwoju tej idei i dalsze przewidywania. Książka opisuje też uwarunkowania prawne. Każdy praktycznie rozdział wzbogacony jest przykładami, znajdują się w niej również opinie specjalistów z branży marketingu internetowego.

Crowdsourcing-ksiazka

Wydawnictwo „Crowdsourcing. Jak angażować konsumentów w świat marek” jest dobrym wprowadzeniem do tematu. Jeśli ktoś z Was dopiero chciałby dowiedzieć się czegoś o crowdsourcingu, warto po nią sięgnąć. Ja miałam lekki niedosyt – wolałabym się zmierzyć z czymś nieco trudniejszym i bardziej skomplikowanym. Książka też jest nierówna, co wynika z tego, że pisało ją kilka osób, z których każda ma nieco inny styl opowiadania i nieco inaczej podeszła do tematu (co jest zasadniczo problemem wszelkich opracowań zawierających teksty różnych autorów). Warto zauważyć, że jest to też narzędzie umiejętnej promocji samego MillionYou- nazwa firmy jest sporadycznie wplatana w tekście, pojawia się też jako patron medialny i element biogramów niektórych autorów (a równocześnie firma chwali się jej wydaniem już na pierwszej stronie serwisu). Mimo, że słyszałam o niej po raz pierwszy, już ją zapamiętałam, a nawet parę razy odwiedziłam jej stronę.


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy