Badania internetu: Czy portale pracy działają?

To pytanie nasunęło mi się, gdy zobaczyłam ostatnie badania internetu Megapanel PBI/Gemius – raport dotyczący korzystania przez internautów z portali pracy.  

Według raportu z badań internetu Megapanel PBI/Gemius głównym serwisem, w którym internauci poszukują pracy, jest Pracuj.pl – korzysta z niego 1,6 mln internautów. Zaraz za nim uplasowały się Indeed.com i Gazetapraca.pl (który skutecznie zastąpił dawny papierowy dodatek z ogłoszeniami „Gazety Wyborczej” – pamiętam czasy, w których zawzięcie go wertowałam). Nieco mniejsze są serwisy Jobble, Infopraca i Gowork. W pierwszej dziesiątce znalazły się również Praca.pl, Jobrapido, Monsterpolska i Nuzle.

2014_08_04_wykres_top10_Gemius

Jednak zasięg portali poświęconych pracy i karierze wśród polskich internautów, spada. Rok temu było to 34%. Teraz badania internetu pokazują 27%. Eksperci Gemius tłumaczą to starzeniem się polskiego społeczeństwa i coraz większych problemów z pozyskiwaniem kandydatów. Powodem spadku może być też zastępowanie oficjalnych ofert pracy umieszczanych w portalach poszukiwaniem kandydatów przez rekomendacje innych pracowników czy media społecznościowe.

2014_07_29_wykres_zasieg

Sama zastanawiam się jednak nad jeszcze jednym możliwym powodem. Sama korzystam z portali pracy od kilkunastu lat i przyznam, że przypadki, w których umawiałam się na rozmowę dzięki odpowiedzi na ogłoszenie w portalu pracy, były bardzo bardzo rzadkie. Próbowałam różnych działań, aby znaleźć możliwe wyjaśnienie:

  • nie dodawałam do odpowiedzi listów motywacyjnych (albo je dodawałam)
  • stosowałam ładniejszy graficznie układ cv
  • stosowałam różne wersje cv w zależności od stanowisk
  • wysyłałam cv najszerzej, jak się da (czyli nawet na stanowiska, gdzie mogłam się wydawać „przekwalifikowana”)
  • wysyłałam cv wąsko sprofilowane (tylko tam, gdzie pasowałam).

Efekt był tak samo mizerny. Kiedy miałam krótszy staż zawodowy i szukałam pracy, o wiele bardziej sprawdzało się wysyłanie cv bezpośrednio do szefów firm (tylko uwaga, to działało w przypadku małych firm, takich jak agencje PR). Gdy mój staż zawodowy był już dłuższy, lepiej działało pytanie znajomych – albo bezpośrednio, albo docieranie do osób pracujących w firmie, która właśnie opublikowała ofertę pracy. Z tych dwóch źródeł umawiałam się na więcej rozmów, niż w przypadku odpowiedzi na ogłoszenia na portalach pracy. Aczkolwiek raz zdarzyło mi się odpowiedzieć na ogłoszenie, przejść dwa etapy rozmów i dostać pracę.

Więc czy po prostu nie jest tak, że kandydaci rezygnują z portali widząc, że umawiają się tą drogą na o wiele mniej rozmów niż za pomocą innych metod poszukiwania pracy? Jak sądzicie? Jakie są Wasze doświadczenia?


  • IMO niska skuteczność, słaba personalizacja ofert oraz brak atrakcyjnych ofert. Więcej można wyciągnąć prowadząc bloga lub też poprzez biznesowe profile, jak na LinkedInie.

    • Anna Miotk

      Tak, personalizacja zdecydowanie leży. Zaznaczasz, że interesują cię oferty specjalista i powyżej, dostajesz oferty na stażystę lub asystenta. Problem o jakim również mi wiadomo, to kompletne nieskoordynowanie aplikacji mobilnej, aplikacji webowej i newsletterów – w każdym z tych trzech miejsc wyświetlają się różne oferty. Zamiast sprawdzać w jednym miejscu, trzeba było odwiedzać wszystkie trzy.
      Kolejna sprawa, to problem ze sformułowaniem treści oferty tak, aby opis oznaczał to, co faktycznie oznacza. Widziałam kiedyś ofertę jednej zaprzyjaźnionej firmy, kiedy zaczęłam dopytywać o nią znajomego z tej firmy, okazało się, że zupełnie co innego mieli na myśli niż napisali 🙂

  • Kalina D.

    Dodam moją miniteorię – kolejne pół miliona znalazło pracę za granicą (przez portale pracy lub nie) i przestało z nich korzystać. Mi np. pracuj.pl anulowało cotygodniowy newsletter z wynikami wyszukiwania z okolic Trójmiasta, pomimo że regularnie klikałam w linki, żeby zobaczyć szczegóły ofert. Widocznie przez te dwa lata nie zalogowałam się do portalu.

    • Anna Miotk

      Kalina, też całkiem możliwe, że tak było.

  • Moje doświadczenia. Od 11 lat prawie mieszkam w Warszawie i zawsze szukałam pracy na portalach takich jak praca/pracuj/gazeta. 11 lat temu przyjeżdżając tu świeżo po maturze rozsyłałam CV masowo i otrzymywałam ogrom telefonów, czasem nawet tego samego dnia. W tym momencie poszukuję pracy od jakiś 2 miesięcy, a na ok 200 CV (każde zredagowane pod konkretne ogłoszenie, LM, jeśli wymagany, mocno indywidualny, często niestandardowo napisany) otrzymałam może 5 telefonów. I to nie jest tak, że mam górnolotne potrzeby, był czas kiedy wysyłałam aplikację na ogłoszenie sporo poniżej kwalifikacji. Nie wiem już czy to z pracą już jest tak źle, że nie pozostaje nic innego jak wyjeżdżać z tego kraju, czy o co chodzi.. Słyszałam zaś od znajomych, że nie szukając pracy a mając profil właśnie na Linked praca sama może nas znaleźć, ale sama nie mam doświadczeń z tym portalem. W każdym razie kolorowo nie jest, niestety.

  • Nie znam ani jednej osoby, która znalazłaby pracę przez tego typu portale. We wszystkich znanych mi przypadkach zadziałało albo polecenie znajomej osoby, albo własna inicjatywa w postaci rozsyłania CV/wykonywania telefonów do osób decyzyjnych.

    Co więcej, znam bardzo wiele osób, które skarżą się, że założyły konto na portalu x czy y i jedynym skutkiem tego działania jest otrzymywanie tony newsletterów z najnowszymi ofertami pracy, zupełnie nie pasującymi do ich profilu zawodowego.

    Są też przypadki, kiedy newsletter nadal dociera do osób, które znalazły pracę innymi kanałami 5-6 lat temu. Dlatego mam poważne wątpliwości zarówno co do skuteczności tych portali, jak również do sposobu weryfikacji ich bazy subskrybentów.

  • Karolina

    potraktuję temat z drugiej strony – szukamy pracowników. I jest na prawdę coraz trudniej. Kiedyś było wiadomo, że zamieszczamy ogłoszenia na portalach i zasięg był szeroki a teraz? W celu ustawienia dobrej kampanii, czyli z dobraną grupą docelową, powinnam spędzić trochę czasu targetując reklamy na portalach społecznościowych. Nie jest łatwo…

  • Magda

    Jako ze jest to dyskusja oparta na wlasnych doswiadczeniach, a nie statystykach, to dorzuce swoje trzy grosze: pracujac w Anglii w PR, LinkedIn jest najlepszym zrodlem. Ale nie mam na mysli ogloszen na LinkedIn tylko fakt ze rekruterzy w branzy PR szukaja kandydatow przez ten serwis. Drugim najlepszym zrodlem jest strona PR Week, a wiec portal mocno wyspecjalizowany. Trzecim zrodlem jest znowu LinkedIn, tym razem ogloszenia o prace. Czwartym zrodlem beda ‚znajomi’. Z portali ‚ogolnych’ (typu pracuj.pl) w ogole nie ma sensu korzystac. Nasz dzial HR ma podobna opinie….. Majac to na uwadze, zabawne jest to, ze moja pierwsza prace w branzy znalazlam przez Gumtree…..

    Do tego jeszcze trzeba wspomniec agencje rekrutacyjne, ktore sa najlepszym zrodlem. ALE znowu, mam na mysli wyspecjalizowanych rekruterow, w moim przypadku w branzy PR, a nie ‚ogolnych’. I oni stosuja wszystkie wyzej wymienione techniki zeby znalezc potencjalnych chetnych do zmiany pracy.

  • Kasia Sz.

    Te portale nie są do końca skuteczne, bo na jedno ogłoszenie siłą logiki, zgłasza się mnóstwo osób. A można wybrać tylko jedną. I to zniechęca da aplikowania. A jeśli nawet to się robi to jedynie pro forma.

    Każdy ma też inną sytuację zawodową. Ja wysłałam nieliczne oferty, tam, gdzie mogłabym się nadawać mając trudne CV i kładąc nacisk na listy motywacyjny albo po prostu pisząc maila w formie listu. Praktycznie zawsze całość pozostawała bez odpowiedzi.

    Nisko oceniam moje redakcyjne eskapady, ale zawód dziennikarza po prostu zdewaluował się. Może nim być każdy, a kiedyś stałą praktyką było, że ktoś z ulicy przychodził i już redakcja pozwalała mi pisać. Myślę, że trzeba troszkę nadzorować takich ludzi. Wytłumaczyć na czym polega praca w redakcji, na co trzeba zwracać uwagę itp. W redakcjach nie zawsze pracują osoby z dobrym piórem. Oczywiście bywa, że ktoś słabo pisze, ale ma dar wyszukiwania informacji, jednak czasem trochę polotu by się przydało.

    Brakuje też ludzi, którzy są zainteresowani tekstem, ale nie na zasadzie redaktor narzeka w gazetach, że nikt nie potrafi pisać, ale konkretnie ustosunkowuje się choćby do jednego tekstu dołączonego do CV. To byłoby takie prawdziwe public relations ze strony tych instytucji. Nie zawsze można umówić się na rozmowę, ale zawsze można być rzetelnym, profesjonalnym i z rzeczywistą pasją do informacji, ich przekazu i formy.

    Ciężko się wyszarpać z trudnej sytuacji zawodowej. Można mieć umiejętności, ale nie mieć udokumentowanego doświadczenia. Najlepiej jak ktoś kogoś rekomenduje, ale różne są formy rekomendacji tak jak różne są życiowe sytuacje. Rekomendacje do rozmowy są o tyle dobre, że nie konfrontujemy się z całą masą kandydatów.

    Pisałam listy szczere i konkretne. Zawsze pozostawały bez odpowiedzi, a jeśli odpowiedź była ta zionęła lodem albo suchą formą, choć wyuczona kurtuazja także męczy.

    Nie lubię także tej wszechobecnej nomenklatury angielskiej. Nieraz pod pretensjonalną nazwą kryją się trywialne czynności. Do tej pory nie wiem co dokładnie robi „account manager”. Niby pozyskiwanie klientów, utrzymywanie z nimi kontaktu, ale ta nazwa zawsze mnie paraliżuje. W ogóle to angielskie nazewnictwo mnie odstrasza. Nie powiesz sekretarka tylko „office menager” /choć akurat kierownik biura może mieć na głowie kilko osób, a nie jedną jak w przypadku sekretarki. I tak można by wymieniać.

  • Kasia Sz.

    Troszkę mi się wkradło literówek to moja zmora. Pisałam o tym, że redaktor nie ma obowiązku umawiać się na rozmowę, ale byłby miło jakby potrafi profesjonalnie ustosunkować się do tekstu, a nie wykazywać tylko wyższość i epatowanie brakiem czasu. Najczęściej nic ci ludzie takiego nie robią.

  • RekrutacyjnaRewolucja

    Zapraszamy na nowy portal pracy http://www.rekrutacyjnarewolucja.pl , portal jest stale rozwijany i otwarty na sugestię użytkowników.

  • Pankracy bez piątku

    Opinia dotycząca portalu GOWORK.
    Stwierdziłem stronnicze moderowanie czyli cenzurowanie opinii zamieszczanych na stronie GOWORK nieprzychylnych firmie, która ostro reklamuje się na tym portalu. Sprawa dotyczy firmy vigget, która to spólka z o.o. została ukarana przez UOKiK. Na GOWORK wpisów dokonują pracownicy vigget na polecenie szefostwai te wpisy są zamieszczane w całości – peany wychwalające tę firmę nieuczciwą. Byli pracownicy, dokonują wpisów nieprzychylnych tej spółce, obnażając jej zakłamanie i oszukiwanie ludzi. Byli pracownicy zamieszczają linki do stron UOKiK, gdzie jest informacja o karze finansowej dla vigget oraz uzasadnienie. Te wpisy są usuwane lub cenzurowane, ponieważ spółka vigget wykupuje pakiety ogłoszeń na stronach GOWORK. Ręka ręke myje. Brak żetelności i elementarnych podstaw uczciwości za Judaszowe srebrniki.

    • Zajrzałam tam. Zauważyłam, że faktycznie pojawiają się skrajne rodzaje wpisów, albo bardzo pozytywne, albo bardzo negatywne, nie ma wpisów „pomiędzy”. I częste zarzuty o kasowanie wpisów. Ale wydaje mi się, że na dłuższą metę taka firma nie jest w stanie w ten sposób się obronić – to będzie zawsze w sieci gdzieś wypływało.

  • Paulina Wójciak

    Knadydaci nie korzystaja w tej formy szukania pracy poniewaz model rekrutacji zmienil sie juz wkrajach rozwinietych, gdzie duzy procent spoleczenstwa ma dostep do internetu. Teraz kandydaci sa wyszukiwani przez rekruterow. Nie mysle, ze jest to swiadoma decyzja ze strony kandydata, ze rezygnuje z korzystania z portali pracy. On po prostu zazwyczaj nie szuka pracy, bo zanim mu to wpadnie do glowy to jakas praca go znajduje. Wiec teraz ‚szukanie pracy” to po prostu zalozenie profilu na LinkedInie czy Goldenline. Poza tym jest tak duzo ofert pracy na rynku i to zaczynajac od pracy w fabrykach konczac na ilosci otwartych stanowisk w zagranicznych firmach, ktore w Polsce otwieraja swoje biura, ze ludzie czesto dostaja kilka zapytan w miesiacu. Moga wybierac i przebierac. Nie musze juz aktywnie szukac pracy. W Polsce niestety nie przyjal sie model portali pracy z zagranicy. Tam portal pracy to nie tylko ogloszenia ale tez baza, do ktorej kandydat moze dodac swoje CV i dac sie wyszukac rekruterowi. Bez ciaglego klikania w aplikuj i niekonczacego sie uzupelniania forlumarzy lub wysylania CV mailem. W Polsce Pracuj.pl probowalo to zrobic, ale juz chyba z tego zrezygnowali. Zostalo wiec Goldenline oraz coraz bardziej popularny LinkedIn (miesieczny przyrost liczby profili w Polsce to +0.4%). I dobrze, bo dla rektrutera LinkedIn jest duzo efektywniejszym narzedziem niz jego polski odpowiednik Goldenline.

  • LolekBolek

    Rejestrowałem się tam kiedyś dostawałem mnóstwo spamu. Wg. mnie ten
    portal stoi na drodze między pracodawcą, a pracownikiem (podobnie inne
    portale). W czym rzecz mi jako pracownikowi zależy na znalezieniu pracy,
    pracodawcy zależy na znalezieniu pracownika – trzeba tylko dobrać
    szczegóły. Na czym zależy takiemu portalowi ? Czy to jest agencja
    zatrudnienia co dostaje z budżetu pieniądze w zamian za znalezienie
    bezrobotnemu pracy ? – Nie. Z czego utrzymuje się taki portal z
    zamieszczania ogłoszeń – w ich interesie jest, by było jak najwięcej
    bezrobotnych poszukujących pracy za pomocą ich portalu, bo z tego żyją.
    Jest to po prostu nieporozumienie. Takie portale są szkodliwe
    społecznie, bo ludzie tracą swój czas. Możliwe, że i nielegalnie
    obracają danymi osobowymi. Jak wysyłam swoje CV – to nie piszę że
    wyrażam zgodę na przetwarzanie swoich danych przez portal pracuj.pl, a
    takie portale takimi cv pewne handlują i drogo sobie liczą. W interesie
    takiego portalu nie leży byś znalazł pracę i pracował – tylko żeby
    ludzie pracy szukali. Jeszcze jedno zauważyłem że portal przedrukowuje
    ogłoszenia zamieszczane przez innych, lub zamieszczane przez firmy na
    swoich stronach, czasem zamieszczają ogłoszenia mimo, że nie ma żadnej
    rekrutacji. Wg. mnie strata czasu. Coś powiem – jak zamieszczam swoje
    ogłoszenie -szukam pracy to długo zatrudnienia nie szukam, przy pomocy
    takich portali jest to robienie sobie nadziei, tracenia czasu,
    udostępnianie swoich danych oszustom (grupom anonimowych pracodawców
    zamieszczających ogłoszenia na portalu) – zauważyłem, że po poszukiwaniu
    pracy na takich portalach rośnie liczba głupich telefonów z reklamami i
    ankietami. – pewnie stąd mają dane… Wg mnie każdy portal zamieszczający ogłoszenia z ofertami pracy,
    powinien mieć ustawowy obowiązek zamieszczania również ogłoszeń osób
    szukających pracy najlepiej po jakiś regulowanych cenach. Jest wielka
    różnica między pośrednictwem zawodowym, a „staniem pomiędzy” pracodawcą i
    pracownikiem. Ale cóż pewnie wielu „architektów kariery straciło by
    swój zawód, a portale swoje dochody – jakby ludzie (najlepiej wieczne
    bezrobotni) zamiast tracić czas na przeglądanie ofert mogli skontaktować
    się z pracodawcą i znaleźć zatrudnienie – jak nie w takiej firmie to w
    innej, jak nie za taką pensję to za niższą itd…

  • A mnie zastanawia jeszcze inna kwestia, bo permanentnie szukam pracy (taka branża) i już z samego początku zorientowałem się, że mam nikłe szanse na znalezienie pracy w ten własnie sposób. Niemniej jednak założyłem profile we wszystkich polskich vortalach rekrutacyjnych, dodałem folder do przeglądarki internetowej i postanowiłem działać dalej – darmowe ogłoszenia, własna strona, etc. I teraz moje pytanie. Moja aktywność na serwisach rekrutacyjnych wynika gównie z tego, że chcę w ten sposób zwrócić uwagę na inne moje zasoby w Internecie. I tu mam pytanie skierowane do osób zajmujących się pozycjonowaniem nie tyle co firm, ale osobowości. Czy takie działanie ma sens i kiedy jest skuteczne? Dziękuję za odpowiedź.

  • arvum@wp.pl

    Zapraszam na portal pracy: http://www.qwork.pl

  • Szukampracy.pl

    Działają i będą działać 🙂 Doskonale widzimy to na swoim własnym przykładzie, gdzie na https://szukampracy.pl oraz http://ksservice.pl mamy każdego dnia wiele zapytań o oferty pracy oraz z dnia na dzień przybywa nam coraz więcej ofert pracy.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityka Ciasteczek. OK, rozumiem.

Partnerzy